"Zabić bobra" - przyjęty owacyjnie na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach i zdobywca pierwszej nagrody w konkursie filmów polskich na Festiwalu Camerimage - w końcu znalazł dystrybutora w Polsce.
- Ten film nie jest podobny do niczego co zrobiłem wcześniej. Tak bardzo wydaje się ulokowany po innej stronie mocy, że nie wiadomo, jaki klucz do niego znaleźć. A klucz jest najprostszy. W sprawie tego filmu odzywali się do mnie poważni producenci amerykańscy. W rezultacie powstanie remake i w polityce promocyjnej trzeba pójść za tym. Nie miałem jednak komu tego podpowiedzieć, bo nikt się po ten film długo nie zgłaszał - tłumaczył Jan Jakub Kolski w audycji "Spotkanie z mistrzem".
Już niebawem widzowie powinni zobaczyć kolejny film Jana Jakuba Kolskiego - "Serce, serduszko i wyprawa na koniec świata". Obecnie trwa montaż obrazu. - To film bardziej ze świata "Jasminum" niż "Zabić bobra". Pogodna, jasna i dająca nadzieję rzecz. A przy tym zabawna, w świetnej, gwiazdorskiej obsadzie, że wspomnę tylko Marcina Dorocińskiego, Julię Kijowską, Borysa Szyca, Franciszka Pieczkę i Maję Komorowską. Mam nadzieję, ze transport tego wszystkiego, co zamierzałem przetransportować na ekran, powiódł się i uraduję widzów tym filmem - podkreślał reżyser.
W oczekiwaniu na premiery nowych filmów Jana Jakuba Kolskiego można się pogrążyć w lekturze książki "Dwanaście słów", której jest autorem. - Ja dopiero dociekam, czym jest pisanie. Na tej drodze jestem dopiero na początku wspinaczki. Wiem na pewno, że jest taki etap w pisaniu, który nie jest autonomiczny, a ja składając słowa nie jestem suwerenem w obrębie świata, który daje się zapisać - stwierdził gość Jedynki.
Rozmawiał Michał Montowski.
pg
Jan Jakub Kolski: po "Zabić bobra" wracam na jaśniejszą stronę mocy - Jedynka - polskieradio.pl