Około 13 lokalnego czasu przepłyneliśmy obok gigantycznego klifu strzelającego w górę z morza na ponad 400 metrów. To on. Owiany złą sławą przylądek. Pogoda nam sprzyja. Kapitan Piotr Kuźniar otwiera szampana. Pierwsza solidna porcja idzie do morza - dla Neptuna. Niesamowite... jestem na końcu świata.
Jedynka na Horn - śledź wyprawę >>>
Kilkadziesiąt minut później lądujemy na wyspie. Na górze czeka już latarnik. - Witajcie - woła Andres Volenzuelo. Andres mieszka na wyspie razem z żoną i synem. Przenieśli się tu w grudniu zeszłego roku. Posiedzą do grudnia tego roku. Andres nie narzeka. Cieszy się, że czasami żeglarze odwiedzają Cabo de Hornos. Z chęcią też pokazuje kapliczkę, gdzie tuż za ołtarzem wisi zdjęcie Jana Pawła II. - Ojciec wszystkich Chilijczyków - mówi.
Zostawiam pomarańczową flagę z logo radiowej Jedynki. Drugą biorę ze sobą. Z podpisem Andresa. Dla całego zespołu radiowej Jedynki.
Krzysztof Horwat
Polskie Radio Program 1
Dziennik pokładowy - dzień 5 (popołudniu): Przylądek Horn - Jedynka - polskieradio.pl