Tym szczęściem dzieli się na antenie już wielu lat, bo jak pisał Mark Twain, żeby doznać pełni szczęścia, trzeba je dzielić z kimś drugim, a po tej drugiej stronie radioodbiornika są przecież jedyni w swoim rodzaju słuchacze radiowej Jedynki.
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania, w swojej karierze radiowej robił już wszystko. Był wydawcą, serwisantem, prowadził magazyny informacyjne. Nowym rozdziałem w jego życiu było prowadzenie popołudniówki, czym zaskoczył wszystkich - dyrekcję, kolegów, słuchaczy i... siebie samego.
Ale to "Sygnały Dnia" - najstarsza audycja poranna w polskim eterze stała się dla niego zawodowym wyzwaniem, także ze względu na poranne wstawanie. 3:40 - każdego dnia! Zdaniem wielu temu wyzwaniu sprostał, chociaż on woli czas teraźniejszy, że każdego dnia sprost... no właśnie jak brzmi forma SPROSTAĆ w czasie teraźniejszym... ;)