"Do piosenek Brela wracam co kilka lat i jak tylko mam okazję, przeżywam je od nowa na koncertach, a także - starszy o doświadczenia życiowe i zawodowe - nagrywam interpretacyjnie z moją aktualną dojrzałością", opowiada Bajor. "Flamandowie" to żywiołowa, a momentami lekko sarkastyczna piosenka tego wielkiego autora i artysty. Bardzo lubiana przez publiczność i nie ukrywam, dająca wykonawcy mnóstwo pola do aktorskiej i wokalnej interpretacji".
Z kolei "Jef" to bodaj jedna z najbardziej przejmujących piosenek o przyjaźni. I to w skali światowej piosenki. Chwyta za gardło, pozostawia w zadumie, do bólu prawdziwa.
"Nie opuszczaj mnie" to najbardziej cichy, a jednocześnie… najgłośniejszy utwór o miłości. Śpiewany do dzisiaj przez dziesiątki artystów na całym świecie i w wielu językach. Ponadczasowy i udowadniający, że można przykuć słuchacza do fotela bez pstrokatości, bez wzbudzanej na siłę emocji artystycznej i bez patosu. Piekielnie trudny dla wykonawcy, bo bardzo łatwo można w nim wpaść w histerię i egzaltację. To jedna z najtrudniejszych piosenek, z jakimi przyszło mi się mierzyć na scenie i w trakcie nagrań. Nie ukrywam też, że brawa po tej piosence są jednymi z najbardziej żywiołowych w czasie koncertu".
Ostatni na płycie - utwór "Blue Tangos" promuje najnowsze wydawnictwo. Do piosenki powstał teledysk, w którym możemy zobaczyć nie tylko wyjątkowo - jak podkreśla sam Artysta na swoim Instagramie - Michała Bajora w innym ubraniu niż garnitur, ale także przepiękne widokówki z Paryża.
"Nagrałem tę piosenkę podczas sesji do albumu, ale dopiero niedawno uzyskaliśmy zgodę na umieszczenie jej na krążku. Paolo Conte ma ogromną rzeszę wielbicieli, a jego piosenki, poza nielicznymi, są dalekie od przebojowości, z jaką kojarzymy włoskie utwory i ich wykonawców. "Blue Tangos" to rzecz senna i snująca się. Opowiada o Paryżu i jego mieszkańcach, o artystach i o kobietach - od młodości po ich jesień życia. Jestem pewien, że będzie to bardzo wartościowy muzycznie i literacko dodatek do wszystkich pozostałych utworów".