Paweł Huelle pochodzi z Gdańska. Nie może więc dziwić, że rodzinne miasto pojawia się w prawie wszystkich jego książkach. - Ja tutaj pracuję i używam tego miasta jako dekoracji do moich tekstów. Jednak zawsze denerwuję się i wkurzam, jak jakiś krytyk czy osoba prowadząca spotkanie ze mną, mówi: "O! Pisarz gdański". Wtedy pytam się, czy jest język gdański. Nie ma języka gdańskiego, więc proszę mnie nie obrażać i nie mówić, że jestem pisarzem gdańskim - zdradza.
- Ja jestem pisarzem polskim. Mam bardzo ciekawe korzenie galicyjskie, bo tam było kilka narodów, które połączyły się w tej rodzinie. Urodziłem się więc w Gdańsku, ale moja rodzina pochodzi stamtąd. Moi krewni spotykali się całymi rodzinami w święta w ogromnym domu dziadków Fiedlerów. Moja babcia Maria któregoś razu powiedziała do dzieci, które przyjeżdżały w święta: "Każdy może mówić w swoim języku, proszę bardzo, ale zasada w tym domu jest taka, że zdanie, które rozpoczynasz w jakimś języku, musi wybrzmieć w tym samym do końca". Taki był dom we Lwowie przy ul. Ujejskiego 4 - dodaje.
Źródło: Muzeum Łazienki Królewskie/YouTube
"Miłość bez muzyki nie istnieje"
Muzyka pełni bardzo ważną rolę w książkach Pawła Huelle. Gość Jedynki przyznał kiedyś, że "miłość bez muzyki nie istnieje". - Najważniejszym towarzyszem erotyzmu jest muzyka. Ona wprawia nasze ciała, męskie i kobiece, w trans. Muzyka jest czymś wspaniałym - twierdzi.
A jak ktoś nie ma poczucia rytmu lub słuchu? - Nie szkodzi… To nie o to chodzi, ponieważ daje się uwieść tej muzyce. To jest potężna siła. Zresztą Platon pisał o tym, że ze wszystkich sztuk nie lubił poetów i chciał ich wyrzucić ze swojego państwa, ale muzykę uznawał za pewien element najważniejszy dla wychowania - zauważa Paweł Huelle.
W dzieciństwie mama zabierała Pawła Huelle na koncerty do opery. Czego, oprócz muzyki poważnej, dziś słucha? - Mogę słuchać Beatlesów, czasami jakiegoś dobrego i szybkiego rock'n'rolla, ale… to rzadko. Dzieliłem pokój z bratem, który już nie żyje, i kiedyś tata kupił nam taki prosty adapter. Mój brat był zwolennikiem jazzu i nowoczesnej muzyki, natomiast ja byłem klasykiem. Kłóciliśmy się potwornie. Nieraz pobiliśmy się, bo ja chciałem słuchać Beethovena, a on puszczał Breakoutów - wspomina.
Czego sobie życzy?
Paweł Huelle zdradza, czego życzyłby sobie w związku ze swoimi 65. urodzinami. - Dalszej miłości przyjaciół. Mam ich kilkoro. Arystoteles powiedział w swojej "Etyce", że największą wartością wcale nie są pieniądze, ani sława czy bogactwo, tylko przyjaźń. Dlatego chciałbym mieć tych przyjaciół, których mam. Część z nich pomarła, ale jeszcze kilkoro jest - mówi.
- A czego życzyłbym sobie co do świata? Można sobie życzyć, ale niech Putina szlag trafi i niech Rosja przegra tę wojnę - słyszymy.
Czytaj także:
Audycja: Po drugiej stronie lustra
Prowadziła: Magda Mikołajczuk
Gość: Paweł Huelle (pisarz i poeta)
Data emisji: 15.11.2022
Godzina emisji: 00.13
DS/kor