- To, o czym zapominamy i o czym nie każdy wie, to odróżnienie emocji, która nazywa się lęk od emocji, która nazywa się strach (…). Lęk tym się różni od strachu, że jest reakcją na zagrożenie wymyślone. Takie, które pojawia się przede wszystkim w naszej głowie, a niekoniecznie jest tak realne jak np. pies, który nas atakuje przez płot, jak idziemy podczas spaceru - komentuje Katarzyna Bogusz-Przybylska, psycholożka, terapeutka, autorka projektu rozwojowego kobiet "Babskie Tabu".
Ekspertka zwraca uwagę, że "warto zastanawiać się i patrzeć, czy te negatywne myśli, które nam towarzyszą i te rzeczy, które wywołują w nas lęk, czy one naprawdę są realne i jak duże jest prawdopodobieństwo, że one faktycznie się wydarzą".
Bez względu na to, czy są realne czy wyimaginowane, to one tak samo na nas oddziałują. - Bardzo często mówimy, że to, co sobie pomyślimy i to czym będziemy się zajmować wewnątrz siebie, będzie miało podobny wpływ na nasz mózg, jak doświadczenia realne - zauważa Konrad Wilk, trener rozwoju, psycholog biznesu i podróżnik.
Czy negatywizm nas (nie) stresuje?
Człowiek czasami narzeka na inne osoby, bo ktoś go zdenerwował w pracy czy domu. - Jest to zawsze błąd ze względu na to, że to nie ludzie wpływają na emocje, które się w nas pojawiają. Tak naprawdę emocje pojawiają się w nas tylko i wyłącznie w oparciu o myśli, które powstały w naszej głowie. Potrafimy spędzać bardzo dużo czasu na przemyśleniach: jakie coś straszne mi się przytrafiło, jak ktoś mógł się tak zachować względem mnie albo myślimy cóż może się wydarzyć, jeśli coś się okaże - mówi Konrad Wilk.
- W naszym świecie myśli, pamiętajmy o tym, że pojawią się adekwatne do nich emocje - dodaje.
Katarzyna Bogusz-Przybylska dopowiada, że "ten negatywizm czasem wcale nas nie stresuje, tylko na uspokaja". - Nam się wydaje, że jeżeli przewidzimy wszystkie czarne scenariusze, to się na nie przygotujemy. To jest jednak tylko pewna iluzja. Nie zawsze jest tak, że człowiek personalnie, który ma ten negatywistyczny pogląd na świat, że on sam widzi, że to mu w jakikolwiek sposób szkodzi. Dlatego my też tak mocno tego bronimy, bo przecież łatwiej jest powiedzieć, że dziecko mnie zdenerwowało, mąż, koleżanka z pracy czy szef popsuli mi humor niż powiedzieć sobie: "kurczę, co to we mnie rusza?" - wyjaśnia ekspertka.
Uprzedzamy się do nieznajomych. Dlaczego?
Dlaczego zdarza się, że uprzedzamy się do innych osób już na samym początku? - Ludzie żyją w chronicznym stresie. Takich dorosłych osób jest w naszym kraju 65-70 proc. Jeśli żyjemy w takim stresie, jesteśmy przebodźcowani, mamy poczucie nadmiaru i presji, wtedy zdecydowanie zwiększa się u nas prawdopodobieństwo, że będziemy bardziej reaktywni i wyczuleni na to, co nie tak. Że będziemy mieli raczej takie tendencje i mechanizmy obronne - uważa Konrad Wilk.
- Ludzie nie zdają sobie sprawy, że naprawdę dużo rzeczy możemy zrobić w postaci zarządzenia swoimi emocjami. Są narzędzia i techniki zadbania o samych siebie, żeby chociażby tego stresu kortyzol w naszym organizmie było mniej - kontynuuje gość Jedynki.
- Powiedziałabym, żebyśmy spróbowali trochę pomyśleć o nas jako o osobach bardzo różnorodnych. Bardzo lubię takie powiedzenie, że nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby wszyscy nas lubili. My też nie wszystkich musimy lubić. Natomiast to nie zwalnia nas z szacunku do siebie nawzajem (…). Bardzo często zdarza się tak, że my najbardziej negatywnie oceniamy osoby, które najmniej znamy. Tylko na podstawie jednej chwili zdarza się nam oceniać osobę, czy na podstawie wyglądu i różnych innych elementów - twierdzi Katarzyna Bogusz-Przybylska.
Zobacz także:
Tytuł audycji: Blisko, coraz bliżej
Prowadziła: Anna Maruszeczko
Goście: Katarzyna Bogusz-Przybylska (psycholożka, terapeutka, autorka projektu rozwojowego kobiet "Babskie Tabu"), Konrad Wilk (trener rozwoju, psycholog biznesu i podróżnik)
Data emisji: 29.05.2024
Godzina emisji: 21.09
DS