Była tylko jedna kobieta na świecie, która umiała tak zaśpiewać, a nazywała się Maria Callas - mówi Andrzej Matul nawiązując do arii "La mamma" z opery "Andrea Chénier" Umberto Giordano's. Aria ta rozpoczęła audycję "Rozdroża kultury" poświęconą wielkiej śpiewaczce.
Ale w dzieciństwie wcale nie było takie pewne, że Callas będzie światową gwiazdą, a nawet, że będzie śpiewać. Pochodziła z greckiej rodziny, która wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Matka od najmłodszych lat tuczyła ją. - Doszło do tego, że w porywie korpulencji ważyła 114 kg! - mówi w radiowej Jedynce Sławomir Pietras , wielki znawca przedmiotu i miłośnik talentu Callas, wieloletni dyrektor teatrów operowych we Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu i Warszawie, a obecnie felietonista "Angory". Jednak Maria postawiła na swoim i została śpiewaczką, ikoną opery XX. wieku.
Sztuka Marii Callas przetrwała ją i jej epokę. - Jej wielkość polegała na interpretacjach - wyjaśnia Pietras. Miała niepowtarzalną technikę. Najlepszym przykładem jest aria "Vissi d'arte" z opery "Tosca". Śpiewała po śmierci greckiego miliardera Aristotelesa Onasisa, z którym miała wziąć slub. Ostatecznie Onasis ożenił się z wdową po prezydencie Johnie Kennedym Jacqueline. Ale to Callas była przy jego łóżki, kiedy Onasis umierał. Potem śpiewała tę arię.
Maria Callas miała na swym koncie zaledwie 533 spektakle. - To mało. Największe polskie divy mają po kilka tysięcy występów - mówi Sławomir Pietras. Apogeum jej talentu dało się odczuć w repertuarze Mozartowskim. Śpiewała w operze "Uprowadzenie z Seraju".
Posłuchaj całej audycji, z której można się dowiedzieć, ile razy Maria Callas śpiewała Tosce w La Scali. To jedno z podstawowych pytań, jeśli ktoś uważa się za znawcę sztuki Callas.
(ag)
Śpiewaczka, której gwiazda nie gaśnie - Jedynka - polskieradio.pl