Zgodnie z pomysłami resortu, zniesione zostaną limity na leczenie chorych onkologicznie, będzie uruchomiona szybka ścieżka terapii, rozszerzone zostaną możliwości działania lekarzy rodzinnych, specjaliści będą motywowani do przyjmowania nowych pacjentów i zostanie wprowadzona porada receptowa – czyli to pielęgniarki będą wypisywać leki w wypadku chorób chronicznych.
Opozycja jest sceptyczna co do tej koncepcji. Małgorzata Sadurska oskarżyła premiera Tuska i Platformę Obywatelską, o to że całkowicie "rozwalili" system opieki zdrowotnej, a teraz starają się go poprawić wizerunkowo. Posłanka PiS zarzuciła ministrowi zdrowia, że całkowicie mija się z faktami, bo od 15 lat nie ma skierowań do onkologa, a pielęgniarki już mają prawo do wypisywania recept. Sadurska zwróciła uwagę na to, że Bartosz Arłukowicz nie powiedział jak chce finansować zadania lekarzy. - Rząd rozpoczynał kadencję z hasłem uzdrowienia sytuacji w służbie zdrowia, ale to, co mamy, to coraz większa zapaść. Obietnice słyszymy od wielu lat - mówiła posłanka.
Sadurska przypomniała pomysły PiS na uzdrowienie opieki zdrowotnej. Prawo i Sprawiedliwość postuluje: likwidację NFZ, zwiększenie puli kontraktowej i nakładów na służbę zdrowia oraz utworzenie sieci szpitali. - Bez zwiększenia środków wszystkie obietnice Donalda Tuska są fikcją - podsumowuje posłanka PiS.
- Nakłady na opiekę zdrowotną w ostatnich latach zwiększyły się o ponad 20 miliardów - odpowiedziała Sadurskiej Agnieszka Kozłowska-Rajewicz – pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. Minister tłumaczyła, że w Polsce przybywa pacjentów, bo nasz kraj się starzeje, a to właśnie osoby w podeszłym wieku są najliczniejszą grupą pacjentów. Dlatego mamy kolejki, mimo większej ilości pieniędzy w puli.
Minister wie, że propozycje Arłukowicza "nie zadziałają jak czarodziejska różdżka, ale w kilku miejscach poprawią sytuację". - Mamy do wyboru: albo dramatycznie zwiększyć nakłady, albo ograniczyć koszyk świadczeń - powiedziała. Trzecia droga, według Kozłowskiej-Rajewicz, to kolejki, z którymi trzeba się liczyć i dbać, żeby były jak najbardziej sprawiedliwe i aby nie było niepotrzebnego czekania. Według minister, można to osiągnąć poprzez lepsze dystrybuowanie informacji. - Nie było i nie będzie takiego odważnego, który powiedziałby, że przy tej puli pieniędzy i ilości pacjentów będziemy mogli czekać w kolejce jeden dzień - mówiła w Jedynce.
Trochę inaczej postrzega cały problem profesor Magdalena Środa z Instytutu Filozofii UW. Jej zdaniem, bardzo ważne jest upodmiotowienie pacjenta. - Często, kolejki biorą się stąd, że lekarze i pielęgniarki traktują pacjentów jak petentów - mówiła Środa. Według niej, ważna jest wola osób, które pracują w opiece zdrowotnej, żeby przychylniej popatrzeć na chorego. Profesor zwróciła także uwagę na konieczność całościowego patrzenia na pacjenta.
Środa przyznała, że w Polsce koszyk świadczeń gwarantowanych jest znacznie większy niż w innych krajach, ale wyraziła zdziwienie, że minister Arłukowicz potrzebował "ultimatum premiera i szantażu dymisji, żeby podjąć decyzje zgodne ze zdrowym rozsądkiem".
Rozmawiał Robert Kowalski.
Zapraszamy do słuchania audycji "Sterniczki" w każdą sobotę o godz. 10.15.
iz
Czy znikną kolejki do lekarzy? - "Sterniczki" komentują - Jedynka - polskieradio.pl