Kofta przyznała, że ostatnio napisała własnoręcznie list w zeszłym roku. Ma jednak mocne postanowienie, że jeszcze przy okazji tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia wyśle kilka listów oraz kartek pocztowych. - W mailu można jeszcze coś zawrzeć. Natomiast sms ze świątecznymi życzeniami to gotowiec. Na takie nie odpowiadam - mówiła Krystyna Kofta.
Co prawda maila można wydrukować. Jednak jej zdaniem, nadal nie będzie znaczył tyle, co odręcznie napisany list. - Podczas choroby prowadziłam dość ożywioną korespondencję mailową, która bardzo mi pomagała. Nawet ją sobie wydrukowałam. Natomiast ostatnio odnalazłam listy mojego męża ze studium wojskowego. Pisał o tym, co robi, jak obiera ziemniaki i co się wrzuca do grochówki. Wszystko było przeplatane wyznaniami miłosnymi. Tego mail nigdy nie odda - zapewniła Kofta w audycji "Sobota z Jedynką".
Krystyna Kofta zwróciła też uwagę, że odręcznie pisanie listów pobudza mózg. Gdy piszemy na klawiaturze to nie patrzymy na błędy, które się zdarzają - zdajemy sobie sprawę, że w każdej chwili można je poprawić. Natomiast odręczne pisanie wymaga większego skupienia i zastanowienia.
Rozmawiała Sława Bieńczycka.
"Sobota z radiową Jedynką" na naszej antenie co tydzień między godz. 9.00 a 20.00.
tj, ac
Krystyna Kofta: niestety nie widzę przyszłości dla pisania listów - Jedynka - polskieradio.pl