W zeszłym tygodniu rzecznik prokuratury apelacyjnej w Łodzi potwierdził, że jest nowy świadek w sprawie zabójstwa generała Marka Papały. Przestępca oskarżył dwóch obcokrajowców i obciążył zarzutami polonijnego biznesmena. Skruszony gangster otrzymał status świadka koronnego. I właśnie o takich świadkach w dzisiejszej odsłonie wspólnej kampanii Radiowej Jedynki i Ministerstwa Sprawiedliwości "Poznaj swoje prawa. Wyjdź z cienia. Pozwól sobie pomóc". Dorota Świerczyńska:
Danych - ilu skruszonych przestępców jest pod ochroną państwa, nie chce ujawnić nikt. Zajmujący się tematyką przestępczą dziennikarz tygodnika Polityka Piotr Pytlakowski uważa, że jeszcze niedawno świadków koronnych w Polsce było ponad 80.
Piotr Pytlakowski: - Ustawa obowiązuje od 1998 roku, pierwszy świadek koronny został zwerbowany w 1999 roku, był to sprawca porwania syna pewnego przedsiębiorcy na Mazurach, czyli przywódca grupy przestępczej, który obciążył swoich podwładnych. To już pierwsza nieprawidłowość przy stosowaniu procedury świadka koronnego.
Zgodnie z prawem, świadkiem koronnym nie może zostać przestępca, który kierował grupą przestępczą, a do tego jest mordercą. Świadkiem koronnym zostaje skruszony przestępca, który zeznaje przeciw swoim dawnym kolegom.
Profesor Piotr Kruszyński z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego: - To jest ktoś, kto sam dopuszczał się przestępstw, kto był członkiem zorganizowanej grupy przestępczej i prokuratura zawiera z nim określone porozumienie. Polega ono na tym, że on w zamian za ujawnienie wszystkich okoliczności działalności tej grupy, odpuszcza mu się, czyli nie będzie oskarżony.
W zamian za zeznania obciążające grupy przestępców, czy nawet gangi, program ochrony świadka koronnego, zapewnia mu nową tożsamość i ochronę. Ochronę, która kończy się wraz z zakończeniem postępowania karnego. Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka potwierdza, że do Fundacji zgłosili się już przestępcy, którym program ochrony świadka koronnego się kończy i uważają, że są źle chronieni przez państwo. Bo państwo obiecało im nową tożsamość, nowe życie, ale nie spełniło swoich obietnic.
Piotr Kładoczny: - Tych obietnic zwykle nie ma na piśmie, więc trudno się na nie powoływać. Po okresie ochronnym mamy sobie radzić sami, mamy nowy dowód osobisty, ale nie mamy żadnej historii w papierach, nie mamy wykształcenia, moja żona też. Mogłaby pójść do pracy, bo wykształcenie miała, ale nie ma dokumentów o wykształceniu, o zawodzie. Utrudnia to normalne życie w innym miejscu.
Prawa świadka w śledztwie i procesie sądowym – SD 26.11.10. - Jedynka - polskieradio.pl