Wołodymyr Zełenski nie był jedyny. Publiczne upokarzanie partnerów politycznych ma długą i niechlubną tradycję

Data publikacji: 18.03.2025 09:52
Ostatnia aktualizacja: 18.03.2025 10:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski na spotkaniu z amerykańskim przywódcą Donaldem Trumpem
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski na spotkaniu z amerykańskim przywódcą Donaldem Trumpem, Autor - PAP/EPA/JIM LO SCALZO
Upokorzenie i okrucieństwo na najwyższym politycznym szczeblu. Czemu służy polityczne grillowanie? - Najłatwiej jest coś narzucić słabym, bo jest wiele narzędzi, by ich docisnąć, by ustąpili - zauważył w audycji "Historia bliska" historyk i publicysta Andrzej Krajewski.

W pierwszych komentarzach spotkanie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z jego amerykańskim odpowiednikiem, Donaldem Trumpem, przyrównywano do rozmowy przywódcy III Rzeszy Adolfa Hitlera z prezydentem Czechosłowacji Emilem Háchą, w nocy z 14 na 15 marca 1939 roku, podczas której Hácha, straszony zmasowanymi bombardowaniami i wyniszczającą wojną, zaakceptował inkorporację Czech i Moraw do Niemiec.

- Przypomnijmy tylko, że Hitler był już wówczas paskudnym dyktatorem, który miał na sumieniu wiele ludzkich żyć, a Trump jest demokratycznie wybranym politykiem w demokratycznym państwie - zwrócił uwagę w audycji "Historia bliska" historyk i publicysta Andrzej Krajewski.

POSŁUCHAJ

35:53

Wołodymyr Zełenski nie był jedyny. Publiczne upokarzanie partnerów politycznych ma długą i niechlubną tradycję (Historia bliska/Jedynka)

 

Władysława Grabskiego grillowano dwa dni

Gość radiowej Jedynki wskazał, że jemu spotkanie Zełenski-Trump przywodzi bardziej na myśl konferencję w Spa, w lipcu 1920 roku. Polski premier Władysław Grabski zgodził się wówczas na wycofanie wojsk na linię Curzona, oddanie Wilna Litwie i złożenie w ręce alianckie przyszłości Galicji Wschodniej, Śląska Cieszyńskiego i Gdańska.

- To był dramatyczny czas w historii naszego kraju, przegrywaliśmy wojnę na wschodzie z bolszewicką Rosją. Czerwiec, lipiec to była już paniczna ucieczka polskich armii w stronę Wisły. W powietrzu wisiała katastrofa - przypomniał Krajewski. Grabski poprosił o pośrednictwo państw zachodnich w rokowaniach z bolszewikami.

- Polska miała pecha. Wielka Brytania pod rządami Davida Lloyda George'a znajdowała się w coraz gorszej sytuacji finansowej, a tymczasem Włodzimierz Lenin wysłał na Zachód misję - proponował dojście do porozumienia w zamian za spłatę rosyjskich wojennych kredytów. Polska nie miała kart, nie miała nic do zaoferowania - wyjaśnił rozmówca Michała Wójcika.

Efekt? - Polska została zaprezentowana w Spa jako główny winowajca wszystkich swoich nieszczęść. Grabski był brutalnie, słownie sprowadzany do parteru. Nie przyjmowano żadnych wyjaśnień. To musiało być dla polskiego premiera straszne przeżycie psychiczne, które prześladowało go potem całe życie. On nie był przyzwyczajony do takiego traktowania - podkreślił Krajewski. Po tym zdarzeniu Grabski stwierdził, że na sojuszach polegać nie wolno, tylko na własnej sile.

---

W audycji przypomnieliśmy także wydarzenia z lata 1925 roku, kiedy kończyła się umowa handlowa Polski z Niemcami z klauzulą najwyższego uprzywilejowania. Mówiliśmy również o tym, że mistrzem grillowania - partnerów politycznych zewnętrznych i wewnętrznych - był marszałek Józef Piłsudski.

Tytuł audycji: Historia bliska

Prowadził: Michał Wójcik

Gość: Andrzej Krajewski (historyk i publicysta)

Data emisji: 17.03.2025 r.

Godzina emisji: 21.07

kk/kor

cover
Odtwarzacz jest gotowy. Kliknij aby odtwarzać.