Pomysł popłynięcia na Morze Rossa, które najbardziej wcina się w kontynent antarktyczny i schodzi najbardziej na południe chodził żeglarzom po głowie już od wielu lat. Jacht "Selma" na Antarktydę pływa od ośmiu lat, więc jego załoga nabrała w trakcie tych lat doświadczenia. Wcześniej pływali na północ, na Spitzbergen i Grenlandię.
Morze Rossa jest najzimniejszym morzem świata. - Jak przychodzą wiatry od lodowca szelfowego, to temperatura latem spada do minus 10-20 stopni - mówią Krzysztof Jasica i Piotr Kuźniar, czyli część załogi jachtu "Selma". Prędkość takich wiatrów dochodzi do 200 kilometrów na godzinę. Na lądzie taki wiatr zrywa dachy. Do tego dochodzą ruchome góry i kry lodowe, a ponadto bardzo krótkie okno pogodowe. Tylko wtedy można wpłynąć i wypłynąć bezpiecznie, bo w tym czasie morze rozmarza. A bywają lata, że morze nie rozmarza w ogóle i z tym też trzeba się liczyć.
Wcześniejsze audycje z cyklu "Reszta świata" >>>
Podróżnicy chcą powtórzyć wyczyn Ernesta Shackletona, który na początku XX wieku chciał dokonać trawersu Antarktydy i przejść kontynent od Morza Weddella do Morza Rossa.
Posłuchaj, jak przebiegają przygotowania do wyprawy i w jaki sposób żeglarze zamierzają atakować swój cel.
Rozmawiał Tomasz Michniewicz.
(ag/pg)
W audycji również telefon na koniec świata. W tym przypadku na wyspę Phuket w Tajlandii.
"Reszta świata" w każdy piątek między godz. 9 i 10.
Na wody Antarktydy pod żaglami - Jedynka - polskieradio.pl