- Na Ukrainie są duże aspiracje dotyczące transformacji państwa, ale układ oligarchiczno-biurokratyczny jest tam bardzo silny. W efekcie powoduje to rozczarowania społeczne i wybuchy kolejnych rewolucji - powiedział na antenie Jedynki w audycji "Więcej świata" dr Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, odnosząc się do zbliżających się tam wyborów prezydenckich.
Wybory najważniejszej osoby w ukraińskim państwie odbędą się 31 marca. O prezydenturę ubiega się rekordowa liczba 39. kandydatów. W sondażach nie prowadzi obecna głowa państwa Petro Poroszenko, któremu te dają trzecie miejsce, a Wołodymyr Zełeński, satyryk i aktor. Drugą lokatę zajmuje Julia Tymoszenko, była premier.
- Lideruje showman, który nigdy nie był politykiem, ale który grał polityków. To paradoks, ale to właśnie on w najpopularniejszym u naszych wschodnich sąsiadów serialu ["Sługa narodu" – przyp. red.] wciela się w rolę prezydenta Ukrainy – przypomniał dr Adam Eberhardt.
Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie zaznaczył, że tak wysokie poparcie jego kandydatury jest efektem "głębokiego rozczarowania Ukraińców klasą polityczną". – To odpowiedź na zmęczenie nie tylko ostatnimi pięcioma latami, które minęły od rewolucji godności, ale również trzydziestoma latami transformacji w ich ocenie nieudanej, nieefektywnej. To też poszukiwanie nowych twarzy nieco w myśl tego, że jeżeli nie może być lepiej, to niech będzie co najmniej weselej – stwierdził gość audycji.
Dr Adam Eberhardt zauważył jednak, że o ile Ukraińcy chcą, by ich krajem przestali rządzić oligarchowie, o tyle Zełeński nie jest wcale idealnym w tym względzie pretendentem. – On dzisiaj właściwie nie wychodzi z telewizji 1+1, która należy do Ihora Kołomojskiego. Jest z nim powiązany biznesowo. A trzeba przypomnieć, że Kołomojski, to jeden z ważniejszych za naszą wschodnią granicą oligarchów, który pięć lat temu wyraźnie opowiedział się po stronie państwa ukraińskiego, choć pochodzi z dzisiejszego Dniepra, dawnego Dniepropietrowska, gdzie tradycyjnie silne były tendencje prorosyjskie. Tyle tylko, że nad tym patriotycznym uniesieniem górę wzięła wyraźna kalkulacja związana z jego biznesem. Kołomojski ze swojego banku, największego na Ukrainie, wyprowadził wielkie pieniądze, aby potem ten bank został znacjonalizowany przez państwo kosztem 4 mld dolarów – przypomniał dyrektor OSW.
- Na Ukrainie są zatem duże aspiracje dotyczące transformacji państwa, ale układ oligarchiczno-biurokratyczny jest tam bardzo silny. W efekcie to powoduje rozczarowania społeczne i wybuchy kolejnych rewolucji – zaznaczył dr Adam Eberhardt.
Zapraszamy do wysłuchania całej audycji, w której mówiono również o protestach w Algierii przeciwko kandydowaniu na kolejną prezydencką kadencję 82-letniego, bardzo schorowanego Abdelaziza Butefliki oraz katastrofie etiopskiego samolotu, do której doszło krótko po starcie z lotniska w Addis Abebie.