"Jadąc" to zbiór esejów przepełnionych czarem i urokiem włoskiego lata, niespieszną samochodową włóczęgą przez południową Europę, sybarytyzmem gorących wakacji i obietnicą niezwykłych przeżyć. Na stronach książki współbrzmią ze sobą muzyka rosyjska i cygańska, mandżurski walc, arie z oper Karola Szymanowskiego i Mahalia Jackson, której głos nieodmiennie przywołuje klimat amerykańskiego Południa. I oczywiście Chopin, który - słuchany w podróży - zawsze domaga się większych dekoracji niż europejski krajobraz. Nierozłączna triada - jazda, muzyka i pejzaż - wywołuje potrzebę opowiadania o tym, co najistotniejsze. Tylko bowiem w trakcie wędrówki tak mocno otwieramy się na świat i nowe doznania oraz nabieramy dystansu do tego, co było.
Chopin nie brzmi dobrze w polonezie
- Niektóre z tych utworów są bardzo byle jakie. Nie czarujmy się. Są rzeczy niewątpliwie wielkie, jak na przykład Chopin, i takie - powiedzmy sobie - nie najwyższych lotów, jak niektóre rosyjskie czy cygańskie standardy, które ja ogromnie lubię, chętnie słucham, ale zdaję sobie sprawę, że to nie są jakieś wyżyny muzycznych dokonań - powiedział w Programie 1 pisarz. - Jest to muzyka samochodowa. Nie sądzę, żebym chciał słuchać "Ciemnej nocy" siedząc w domu. Natomiast chętnie słucham w samochodzie. Ta triada - jazda, muzyka i pejzaż - to jest nadwartość. To, co wydaje mi się dosyć banalne przy takim słuchaniu w mieszkaniu, nabiera zupełnie innego znaczenia, kiedy się słucha tego w samochodzie i mija się ciekawe pejzaże - dodał.
- Nie wiem, czy mi się udało, ale chciałem napisać właśnie o tej nadwartości, jaką daje ta triada - jazda, muzyka i pejzaż - wskazał.
W książce Rylski przedstawił ciekawą teorię, że muzyka musi korelować z jakością samochodu. - W moim 15-letnim fordzie czy w polonezie nie próbowałbym słuchać Chopina. Mówię to z ręką na sercu. Zupełnie poważnie. Uważałbym to za jakieś świętokradztwo. To musi być dobre auto, dobry sprzęt i w ogóle pewien rodzaju dystynkcji, który temu towarzyszy. Natomiast Bregovicia to nawet lepiej - prawdę mówiąc - się słucha w jakimś 30-letnim, kompletnie zużytym golfie, który klekocze na wszystkie strony. Bregović w bentleyu - nigdy wprawdzie nie jeździłem - to dziwactwo - stwierdził gość radiowej Jedynki.
Pisarz zapytany, czy jest taka muzyka, której nigdy nie słucha w samochodzie, ale chętnie po nią sięga, gdy jest w domu, odpowiedział, że "próbował parę razy słuchać "Requiem", z tą wstrząsającą Lacrimosą, Mozarta, ale to jest zbyt wielka muzyka". - To muzyka podyktowana przez absolut. Nie mam co do tego wątpliwości. Nie ma takiego auta i takiej drogi, które by mogły sprostać wrażeniom, jakie tworzy "Requiem" - ocenił. Z utworem tym wiąże się jednak pewna drogowa historia, którą twórca opowiedział w audycji.
Czytaj także:
Muzyka w "Jadąc" jest wstępem, pretekstem do opowieści o życiu, literaturze, przodkach, moralności. - Ja nie jestem zupełnie człowiekiem romantycznym, jestem antytezą romantyzmu, ale jestem nieprzyzwoicie sentymentalny. Moja żona zresztą też. Oboje dużo podróżowaliśmy, po Polsce, po Europie. Bardzo często śpiewaliśmy sobie rozmaite rosyjskie piosenki ludowe, standardy ludowe. Nie pamiętam, żebyśmy kiedykolwiek dobrnęli do refrenu. Zwykle głos nam się załamuje. Śpiewamy nieźle, na dwa głosy. To mnie niesłychanie wzrusza. Nie wiem, na czym to polega. Jest w tym jakaś magia - zaznaczył.
Jak dobierać muzykę do pejzażu i pejzaż do muzyki? Jak przemierza się Polskę, słuchając pieśni związanych z niewolnictwem i wojną secesyjną? Ścieżka dźwiękowa z jakiego filmu zainspirowała pisarza do podróży na Sycylię? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Eustachym Rylskim (w audycji można także posłuchać fragmentów "Jadąc") oraz rekomendacji literackich Tadeusza Lewandowskiego.
Tytuł audycji: Moje książki
Prowadzi: Magda Mikołajczuk
Gość: Eustachy Rylski (pisarz)
Data emisji: 3.02.2021 r.
Godzina emisji: 21.10
kk
"Jadąc". Czego słucha w samochodzie pisarz Eustachy Rylski? - Jedynka - polskieradio.pl