Sąd lekarski, sąd powszechny cywilny albo karny – przed każdą z tych instytucji może odpowiadać medyk, który w sztuce leczenia dopuścił się poważnego błędu. W katalogu kar można znaleźć upomnienie czy naganę, ale i bardziej restrykcyjne środki.
Wojciech Łącki – przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego w Warszawie: - Jest kara pieniężna, kara zawieszenia wykonywania określonych czynności przez lekarza, zakaz pełnienia funkcji kierowniczych, kara zawieszenia prawa wykonywania zawodu i najcięższa kara to pozbawienie prawa wykonywania zawodu, co praktycznie oznacza śmierć zawodową.
Od kilkunastu lat rośnie jednak liczba pacjentów, którzy czują się poszkodowani przez lekarzy i żądają z tego tytułu odszkodowania lub zadośćuczynienia przed sądem cywilnym.
Michał Lewoc – sędzia: - Tej odpowiedzialności nie zawsze podlega lekarz. Lekarz może świadczyć usługi albo jako osoba prowadząca własną działalność gospodarczą albo zatrudniony w szpitalu, wtedy szpital będzie odpowiadał na drodze odpowiedzialności cywilno-prawnej.
Na drodze karnej odpowiadać już może tylko sam lekarz i choć w kodeksie próżno szukać sformułowania „błąd lekarski”, to jest mowa o jego skutkach.
Mec. Marta Modrzewska – Konsekwencją błędu lekarskiego jest nieumyślne spowodowanie śmierci, uszczerbku na zdrowiu, rozstroju zdrowia, narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Za to lekarz odpowiada na drodze karnej.
Tak szeroki wachlarz rodzajów odpowiedzialności lekarskiej w Polsce ma stosunkowo krótką tradycję. Jednak tam, gdzie obowiązuje od dziesięcioleci, można zauważyć także jego negatywne skutki.
Konstanty Radziwiłł – lekarz, w-ce prezes Naczelnej Rady Lekarskiej: - W pierwszej chwili ta odpowiedzialność mobilizowała lekarzy do tego, żeby bardziej uważali. Takim krajem przykładowym jest USA, gdzie efektem obawy przed ogromnymi wypłatami odszkodowawczymi jest uprawianie tzw. medycyny defensywnej. Jest to wykonywanie masy niepotrzebnych badań, nie podejmuje się jednak niezbędnych decyzji.