Alicja Dusza: - Taka osoba powinna znać swoje prawa.
Łukasz Chojniak – adwokat: - Jednym z praw oskarżonego jest możliwość obrony. Nie musimy wyjaśniać, nie musimy odpowiadać na pytania, nie musimy podawać przyczyn dla których zachowujemy milczenie, a prokuratura czy sąd o to nas pytać nie mogą. Możemy skorzystać z prawa do milczenia, chyba, że jesteśmy w stanie przedstawić jasno dlaczego doszło do pomyłki. Jeśli sami nie rozumiemy co się zdarzyło, ale wiemy, że to nie my, to skonsultujemy się z obrońcą, żeby uzyskać pewną pomoc i postarać się wybrnąć z tej sytuacji.
Dobry adwokat to na pewno właściwy krok, ale złym wyjściem jest przyznanie się do winy, to nie pomoże wybrnąć z sytuacji. Wielu niewinnie oskarżonych przyznaje się, bo nie mogą już dłużej wytrzymać w areszcie. Tylko, że oskarżeni nie zdają sobie sprawy, że właśnie w taki sposób można sobie jeszcze bardziej zaszkodzić.
Dr Hanna Gajewska-Kraczkowska z UW: - Cena, jaką ludzie płacą, czyli przyznają się do nie popełnionych win, wychodzą z aresztu albo i nie, po czym liczą na to, że w sądzie coś uda się zmienić, to nie jest dobry pomysł. Sądy z pewnym niedowierzaniem podchodzą do takich tłumaczeń „Przyznałem się, Wysoki Sądzie, bo chciałem wyjść z aresztu”.
Przyznania do winy nie można wymazać. To może być poważny problem, nawet dla osoby niewinnie oskarżonej.
Prof. Ewa Gruza z UW: - Jeżeli ktoś się przyznaje do czynu nie popełnionego, to powoduje ono np. zwolnienie z aresztu, ale nie ulega wymazaniu.
Oskarżony powinien dokładnie przeanalizować sytuację, bo może jest ktoś, kto może potwierdzić, że jest niewinny. Tylko trudno mieć w każdej sytuacji alibi.
Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: - Sąd nie daje wiary w zapewnienia alibi przez osoby najbliższe.
Bardzo trudno doradzać co zrobić w sytuacji fałszywego oskarżenia, bo to może spotkać każdego.
O pomyłkach prokuratorskich i sądowych – SD 03.12.10. - Jedynka - polskieradio.pl