Była premier zaznaczyła na wstępie, że przed całą Europą ciężkie miesiące zmagań z kryzysem energetycznym, wywołanym przez wojnę na Ukrainie. - Putin zaszantażował Europę, a Unia Europejska przez wiele lat podejmowała złe decyzje, dotyczące surowców i paliw. Teraz ponosimy tego konsekwencje - podkreśliła Beata Szydło.
Europoseł PiS zwróciła jednak uwagę, że polityka uzależniania się od rosyjskich surowców mogła być prowadzona umyślnie przez europejskich decydentów, gdyż było to na rękę Niemcom. - Oni prowadzili ożywione biznesy z Rosjanami kosztem bezpieczeństwa całej Europy. Jako przykład można podać chociażby Nord Stream 1 i Nord Stream 2, które były budowane przy bardzo wyraźnym sprzeciwie Polski. Dochodziło do tego wycofywanie się z własnych paliw kopalnych przy jednoczesnym zaopatrywaniu się w gaz i węgiel z Rosji - mówiła gość radiowej Jedynki.
- Wojna na Ukrainie tylko obnażyła popełnione błędy - dodała.
"Brak solidarności przyczyni się do przedłużenia wojny"
Beata Szydło odniosła się też bezpośrednio do sytuacji na froncie. Przypomniała, że Unia Europejska przyjęła już sześć pakietów sankcji, które - jak wskazała - nie przyniosły żadnego przełomu. - Wojna nadal trwa, a Putin niespecjalnie przejmuje się tym, co się dzieje. Był nawet taki moment, że po którymś z kolejnych pakietów rubel się wzmocnił - zauważyła eurodeputowana PiS.
Gość Programu 1 Polskiego Radia stwierdziła, że niepowodzenie dotychczasowych zabiegów sankcyjnych wynika z "braku solidarności w ich wprowadzaniu i egzekwowaniu". - Część państw obawia się kryzysów wewnętrznych, a część chce po prostu dalej utrzymywać relacje gospodarcze z Rosją. Brak solidarności przyczyni się jednak do przedłużenia wojny i nasilenia problemów Europy - oceniła była premier.
Europoseł wskazała też, że część krajów może naciskać na Ukrainę, by porozumieli się z Kremlem, dopuszczając utratę swojego terytorium. - To będzie oznaczało, że nadal trzeba się spodziewać kolejnych agresji. Tu stanowisko polskiego rządu i prezydenta jest jednoznaczne: musimy zrobić wszystko, by Putin przegrał. Tylko bezpieczna i suwerenna Ukraina jest gwarantem bezpieczeństwa i suwerenności innych państw - podkreśliła Beata Szydło.
Zobacz także:
"Putin potrafił omotać UE"
Była premier, przywołując przykład m.in. gazociągów Nord Stream, stwierdziła, że "nie należy mieć złudzeń, iż Niemcy zrezygnują z biznesów z Kremlem". - Cała ich obecna polityka pozorowania wsparcia dla Ukrainy i zmiękczania sankcji ma utrzymać Putina na powierzchni. Dać w przyszłości nadzieję, że Niemcy będą nadal z Rosją prowadzili twarde biznesy kosztem innych krajów europejskich oraz naszego bezpieczeństwa - powiedziała polityk PiS.
Beata Szydło przypomniała też o przypadkach wyprzedawania Gazpromowi magazynów gazu przez państwa Unii Europejskiej, co "pozwoliło przeprowadzić Putinowi całą operację pozbawienia UE zapasów tego surowca". - To pokazuje jak Putin, poprzez różnego rodzaju relacje finansowe, gospodarcze i korumpowanie ważnych polityków potrafił omotać UE i doprowadzić, że kryzys wojenny został pogłębiony przez wcześniejsze decyzje - wskazała była premier.
- Należy założyć, że elity europejskie będą nadal chciały kontynuować to po zakończeniu wojny - dodała.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy:
Tytuł audycji: "W otwarte karty"
Prowadziła: Małgorzata Raczyńska-Weinsberg
Gość: Beata Szydło (była premier, europoseł PiS)
Data emisji: 17.07.2022
Godzina emisji: 15.10
jp
Beata Szydło punktuje politykę Niemiec wobec Rosji. "Zmiękczanie sankcji ma utrzymać Putina na powierzchni" - Jedynka - polskieradio.pl