W tym roku odbywa się już 48. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wydarzenie rozpoczęło się 18 września pokazem filmu inspirowanego historiami polskich agentów specjalnych PRL pt. "Doppelgänger. Sobowtór" w reżyserii Jana Holoubka. To jedna z 16 produkcji, które walczą o Złote Lwy w Konkursie Głównym.
Pierwsze rozczarowanie
W trakcie festiwalu Platynowe Lwy za całokształt twórczości odbierze scenograf Allan Starski. Z tej okazji, w ramach wydarzeń towarzyszących festiwalowi, prezentowana jest wystawa poświęcona scenografiom, jakie Starski stworzył do filmów "Oliver Twist", Pianista" oraz "Hannibal".
W reportażu Jakuba Tarki Starski powiedział, że festiwal budzi w nim intensywne, emocjonalne wspomnienia, wspomnienia początków współpracy z reżyserem Andrzejem Wajdą. Kojarzy mu się także z pierwszym... rozczarowaniem.
- W pierwszym naszym wspólnym filmie, moim i Wajdy, czyli w "Smudze cienia" było dużo wyzwań scenicznych. To była produkcja o dużym stopniu trudności, na naprawdę wysokim poziomie. Wnętrze żaglowca zbudowaliśmy w studiu w Warszawie. Port w Bangkoku powstał w Bułgarii. Kręciliśmy też w Anglii i małe fragmenty w prawdziwym Bangkoku. Film został w Gdyni doceniony, ale scenografia już nie - wytłumaczył.
Czytaj także:
Scenograf podkreślił, że mimo tych pierwszych rozczarowań, lubi festiwale filmowe, bo wówczas przypominają mu się stare czasy. Zapytany, czy na produkcje prezentowane w Gdyni patrzy okiem specjalisty, czy okiem widza, odpowiedział, że okiem widza. - Raczej jestem dobrym widzem. Nie wyszukuję takich detali, że na przykład butelka wódki ma szerszą szyjkę niż powinna być 20 lat temu - wyjaśnił.
- Nawet jeśli to widzę, to to nie wprowadza mnie w jakąś ekscytację, że odkryłem błąd. Kupuję wszystko jako całość. Jeśli ta całość mnie przekonuje, to nie wchodzę w detale. Oczywiście, jeśli sam robię film, to oglądam inne produkcje danego reżysera albo filmy z tej samej epoki. No to wtedy już analizuję, co tam było robione, czy dobrze, czy ja mogę zrobić lepiej - dodał.
Wśród wydarzeń towarzyszących gdyńskiemu festiwalu jest także wystawa plakatów autorstwa Andrzeja Pągowskiego oraz m.in. Wilhelma Sasnala, Bartosza Kosowskiego, Agaty Nowickiej, Jakuba Ziółkowskiego. Plakaty powstały w ostatnich kilku latach do polskich filmów, na zamówienie producentów.
Andrzej Pągowski w reportażu Jakuba Tarki przyznał, że festiwal w Gdyni jest "jego uzależnieniem". - Nawet był taki moment, kiedy się wpraszałem na ten festiwal, bo nie wyobrażałem sobie, że we wrześniu mogę się tu nie pojawić - powiedział.
Pągowski jest autorem kilku plakatów promujących gdyńskie święto kina. Wyjaśnił, że zawsze starał się, by one odzwierciedlały to, co się w danym czasie działo. Na przykład, gdy branża była w dołku finansowym, stworzył plakat z mężczyzną, który miał przewieszoną tabliczkę, jaką noszą czasami osoby poszukujące pracy.
Czytaj także:
W reportażu Pągowski podzielił się ze słuchaczami różnymi zabawnymi historiami, jakie zna z festiwalu. Zaznaczył, że kiedyś wszystko wyglądało trochę inaczej. Twórcy, którzy przyjeżdżali do Gdyni mieli dużo czasu, były rozmowy, wspólne wyjścia. Teraz - jak wskazał - ludzie wpadają do Gdyni na jakieś jedno, dwa wydarzenia. Biorą udział w premierze i wyjeżdżają.
- Młodzież dziś się tak nie bawi, jak wtedy się bawiono. Wszyscy trzymają w ręce telefony, szybko robią zdjęcie, publikują je natychmiast w mediach społecznościowych, dziewczyny robią relacje. Wszystko na szybko. Jest straszny lęk przed paparazzi, straszny lęk przed kompromitacją - ocenił. - Młodzi reżyserzy, młodzi aktorzy - oni mają już trochę swój świat - stwierdził.
Tytuł reportażu: "Festiwal wczoraj. Festiwal dziś"
Autor: Jakub Tarka
Data emisji: 22.09.2023 r.
Godzina emisji: 0.35
kk
Festiwal Polskich Filmów Fabularnych. Allan Starski i Andrzej Pągowski dzielą się wspomnieniami [POSŁUCHAJ] - Jedynka - polskieradio.pl