W audycji "Kulturalna Jedynka" Michał Rusinek mówił o książce "Nadbagaż, czyli opowieści podróżne" (w księgarniach od 15 maja), w której, z charakterystycznym dla siebie humorem i dystansem, opowiada o swoich najciekawszych, najzabawniejszych i najbardziej zaskakujących wyjazdach i wspomnieniach, które z nich przywiózł.
Przylatuję wymięty absolutnie i nieprzytomny
W rozmowie z Magdą Mikołajczuk Michał Rusinek podkreślił, że lubi lotniska. - One są bardzo kolorowe, można na nich spotkać przedstawicieli różnych nacji, kultur, religii, których nie widzi się na co dzień. Można się tym ludziom przyjrzeć. Ich rytuałom, ich zachowaniu. Na przykład obserwowanie stosunku do dzieci jest bardzo ciekawe - wskazał.
- Staram się nie wyciągać z tego jakichś pochopnych, uogólniających wniosków dotyczących takiej czy innej kultury, czy nacji, ale takie, powiedziałbym, uogólnienia prywatne sobie robię. Trochę tych uogólnień prywatnych w tej książce jest - wyjaśnił.
Zapytany o jakąś ciekawą sytuację, która wydarzyła się mu na lotnisku, gość radiowej Jedynki opisał, jak wracał z Wisławą Szymborską ze Sztokholmu z noblowskimi medalami. Zapomniał o tym, że ma je schowane w marynarce i tak przeszedł przez bramki. Gdy te zaczęły piszczeć, wyjął z kieszeni złote krążki i pokazał je ochronie. Zrobiły one ogromne wrażenie.
Gość "Kulturalnej Jedynki" przyznał, że nie potrafi spać w samolocie. Nawet podczas bardzo długich lotów jest czujny. - Co powoduje, że przylatuję wymięty absolutnie [a nie podróżuje w dresie] i nieprzytomny. Cały dzień mam z głowy - zaznaczył.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócą czasy autostopów
Jeśli zaś chodzi o podróże samochodem - dzięki swoim zdolnościom poetyckim Michał Rusinek wygrał, w konkursach, nie jeden a dwa pojazdy - gość audycji "Kulturalna Jedynka" opowiedział, że w zeszłym roku w San Francisco jechał taksówką autonomiczną. - To było prawdziwe przeżycie. Czułem się jak w filmie. Sheldon, bo tak się nazywał samochód, uspokajał mnie w drodze - wyjaśnił.
W felietonach można znaleźć także historie, o jakich Rusinek dowiedział się podczas podróży autostopem. - Jeszcze do niedawna przyjaźniliśmy się z takim małżeństwem Holendrów, którzy przewieźli nas Haarlemu do Hagi. Wytłumaczyli, że wzięli nas, ponieważ ich córka w tym czasie była w RPA i zwiedzała ten kraj również podróżując autostopem. Pomyśleli sobie, że jak nas wezmą, to może to zadziała tak, że ją też tam kierowcy dobrze potraktują - wskazał.
- Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócą czasy autostopów, bo to bardzo przyjemny sposób podróżowania i nawiązywania kontaktów - stwierdził autor.
Awantura w wagonie restauracyjnym
Rozmówca Magdy Mikołajczuk zaznaczył, że podróże koleją też są znakomite, przede wszystkim, dlatego że w trakcie jazdy można chodzić po składzie, posiedzieć w wagonie restauracyjnym. Przypomniał sobie taką sytuację, gdy w wagonie awanturowało się nad butelkami po piwie dwóch mężczyzn.
- Chciałem zamówić kawę i uciec. Nagle się zorientowałem, o czym oni rozmawiają. Proszę sobie wyobrazić, że oni kłócili się o partię wiolonczeli w II Symfonii Brahmsa. Aż zostałem do końca - przyznał Rusinek.
Czytaj także:
Tytuł audycji: Kulturalna Jedynka
Prowadziła: Magda Mikołajczuk
Gość: Michał Rusinek (pisarz, tłumacz, sekretarz, Wisławy Szymborskiej, wykładowca literaturoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim)
Data emisji: 3.05.2024
Godzina emisji: 23.09
kk
Michał Rusinek o książce "Nadbagaż, czyli opowieści podróżne" - Jedynka - polskieradio.pl