„Žaltys” to pojęcie zaczerpnięte z litewskiego folkoru – oznacza Króla Węży, będącego symbolem domowego ogniska, ale też niegroźnego, zielonego węża, symbol płodności i dobrobytu.
26 lipca pod tym tytułem ukazała się najnowsza płyta polskiego gitarzysty i kompozytora Raphaela Rogińskiego stworzona z litewską wokalistką Indrė Jurgelevičiūtė.
Raphael Rogiński zdążył przyzwyczaić słuchaczy do mistycznych, muzycznych podróży w odległe krainy. Najnowszy album artysty „Žaltys”, podobnie jak poprzedni „Talan”, to także wędrówka sentymentalna, autobiograficzna.
- W którymś momencie przyjechałem do Polski, bo urodziłem się w rodzinie uchodźczej, i zaczęliśmy jeździć na wakacje właśnie na Suwalszczyznę. W latach 80. turystyka się kończyła gdzieś w Augustowie. Reszta to był świat kompletnie oddzielony. Zresztą, taka jest jego historia, bo on zawsze był taki oddzielony. Zdecydowanie bardziej oddziaływała tam kultura litewska. Pamiętam, że jako dziecko fascynowało mnie, że kobiety we wsi modliły się w kanonie… – wspomina Raphael Rogiński.
Litwa mi(s)tyczna
Nasz bohater przemierzając świat, podziwia go, obserwuje w skupieniu, poznaje kultury i mitologie. Ta wiedza przelewa się w muzykę Rogińskiego. Tak jest i tym razem. Nowa płyta powstała pod znakiem węża. Žaltys – znany i w słowiańskiej kulturze Król Węży, opiekun domu – prowadzi słuchacza przez oniryczną litewską krainę. Krainę, której muzyka tkana jest powiewem wiatru na mitycznej eolskiej harfie, tu – wyobrażonej przez pradawny instrument Bałtów – kankles.
- Na tej płycie znajdziemy przede wszystkim moje utwory. Dwa są utworami tradycyjnymi, moją adaptacją. Chciałem dokładnie przez siebie to wszystko przepuścić. Przez moją wrażliwość, moje doświadczenie tej kultury – mówi Raphael Rogiński i dodaje: – Ta kultura często brzmi jakby wiatr śpiewał. Coś jak szum liści. Pamiętam, że jako dzieci z moim kuzynem fascynowaliśmy się różnymi kulturami. Wypuszczaliśmy łódź, wiosła wkładaliśmy do środka i dryfowaliśmy przykryci futrami. Ja grałem na kankles. To było coś niesamowitego. Bo na leżąco człowiek zupełnie inaczej reaguje! Na płycie tak naprawdę wróciłem do tego momentu: kiedy grasz, ale jesteś w jakimś innym stanie. W półśnie. To jest trochę, mam wrażenie, recepta na granie tej muzyki. To jest właśnie taka „jawa”. Ta muzyka, to muzyka „jawy”. Tak to odbieram: to brzmienie, te kanony. To jest niesamowita kultura, którą mamy w zasięgu ręki.
Tytuł audycji: Muzyczne spotkania
Prowadziła: Aleksandra Tykarska
Data emisji: 2.08.2024
Godzina emisji: 23.05