Narodowe Centrum Sportu ma wypłacić swemu byłemu szefowi Rafałowi Kaplerowi ponad pół miliona zł wraz z odsetkami tytułem wynagrodzenia dodatkowego za sprawowanie funkcji. W środę warszawski sąd uwzględnił pozew Kaplera w tej sprawie. Wyrok jest nieprawomocny. Zbigniew Ćwiąkalski mówił w "Popołudniu z Jedynką", że należało się spodziewać, że Rafał Kapler wygra przed sądem. - Ja już kiedyś mówiłem, że jeżeli jest umowa, to z takiej umowy trzeba się wywiązać - podkreślił były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.
- Rozumiem, że w grę wchodziły tu pewne elementy polityczne, ale skoro kiedyś ktoś taką umowę zawarł, mecze się odbyły, stadion został oddany do użytku, to trzeba zapłacić. W umowie pewnie nie było różnych szczegółów dotyczących tego, co tam i w jaki sposób ma funkcjonować. Czasami się zawiera złą umowę z punktu widzenia inwestora, ale trzeba tego ponosić konsekwencje - zaznaczył gość radiowej Jedynki.
Rafał Kapler odszedł z NCS w lutym 2012 r., gdy okazało się, że Stadion Narodowy - za którego budowę odpowiadało NCS - nie będzie gotowy na pół roku przed Euro 2012 i że nie będzie mógł na nim być rozegrany mecz o superpuchar. Resort sportu nie zgodził się na wypłatę kwoty, którą przewidywała umowa Kaplera na wypadek jego wcześniejszego odejścia z NCS. Kapler skierował sprawę do sądu, proponował NCS ugodę co do kwoty w wys. 571 tys. 187 zł i 50 groszy.
Rozmawiał Przemysław Szubartowicz.
"Popołudnie z Jedynką" od poniedziałku do piątku między godz. 15.00 a 19.00. Zapraszamy!
(aj)
Ćwiąkalski o premii Kaplera: skoro była umowa, to należy zapłacić - Jedynka - polskieradio.pl