Przylądek leży na terytorium chilijskim. Zacumowaliśmy przy wraku statku pasażerskiego. Dziś służy jako klub dla żeglarzy. To tutaj znajduje się także słynny bar Cape Hornowców - Micalvi. Po opłynięciu przylądka żeglarze spotykają się tu, by porozmawiać przy drinku pisco sauer.
Jedynka na Horn - śledź wyprawę >>>
Po spokojnej nocy wstaliśmy, by się odprawić w tutejszym kapitanacie. Puerto Williams to także baza wojskowa, co od razu widać po spotykanych na każdym kroku marynarzach. - Hola! Witajcie w Chile! - zawołał jeden z nich, Juan Victoria. Zanim się odprawimy, jeszcze tylko krótki spacer. Domy, kościół, szpital - żyje tu około tysiąca ludzi. Nad samym morzem ciągnie się Aleja Jana Pawła II. Chilijczycy są wdzięczni papieżowi-Polakowi za mediację w trakcie konfliktu o granice miedzy Argentyną i Chile. - Tak, tak, wiemy kto to był. Najlepszy spośród papieży! - przekonuje mnie Nelson, który z kolegami jest w trakcie zbijania łodzi.
Po odprawie pora skorzystać z ostatniej szansy połączenia z Internetem. Mimo, że jest wolny, udaje mi się wysłać kilka rzeczy - tasmy i zdjęcia. No i prysznic! Zbawienie. Pora ruszać w kierunku Hornu.
Krzysztof Horwat
Polskie Radio Program 1
Dziennik pokładowy - dzień 5 (rano): Puerto Williams - Jedynka - polskieradio.pl