Mediacja jest formą rozwiązywania sporów. Polega na próbie pozasądowego rozwiązania konfliktu między stronami. Mediator udrożnia komunikację, pomaga dwóm osobom umówić się na coś, zawrzeć jakieś porozumienie. Mediator nie jest sędzią, na drodze mediacji nie może być więc przeprowadzony rozwód, ale przy pomocy mediacji można np. ustalić wysokość oraz sposób wypłacania alimentów.
Jak podkreśliła w radiowej Jedynce mecenas Katarzyna Ludwig, osoby, które przychodzą do niej, by się rozwieść, z reguły są nafaszerowane dosyć negatywnymi emocjami. Te emocje zaburzają właściwy ogląd sytuacji.
- Ja, siadając z klientem, mówię np.: osią sporu w państwa rozwodzie jest sama wina, alimenty, władza rodzicielska. Jest dużo sytuacji spornych, czy byłby pan gotowy/byłaby pani gotowa, żeby pójść do mediatora i spróbować oddzielić kwestie osobiste, personalne od kwestii związanych np. z dziećmi. By spróbować odłożyć animozje i u mediatora omówić alimenty, kwestie władzy rodzicielskiej - wytłumaczyła gość "Czterech pór roku".
Czytaj także:
Jak wygląda mediacja?
Nie ma określonych reguł czy form. Zwykle zwaśnione strony spotykają się po prostu w biurze mediatora. - Gdy jesteśmy wszyscy razem, można od razu skonfrontować wzajemne stanowiska. Zobaczyć emocje, wymienić argumenty. Tak jest najłatwiej, dla nich i dla mnie - wskazała w audycji "Cztery pory roku" mediator rodzinny Ewa Zdunek.
- Czasem się zdarza sytuacja, że strony są tak mocno skonfliktowane, że trzeba zacząć najpierw od spotkania z jedną osobą, a potem z drugą. Robi się tak nie po to, aby kogokolwiek przeciągać na czyjąkolwiek stronę, ale po to, by przygotować obie strony do wspólnej rozmowy - wyjaśniła gość radiowej Jedynki.
Zdunek zapytana, jakie emocje towarzyszą mediacjom, przyznała, że dosyć często dochodzi do sytuacji, że np. jedna osoba chce nagrywać wypowiedzi drugiej. - Zawsze uprzedzamy, że mediacja powinna być poufna, bo to sprzyja dobremu porozumieniu. Poza tym takiego nagrania nie można wykorzystać w sądzie. Nie ma to żadnego znaczenia dowodowego - zaznaczyła.
- Zdarzały mi się sprawy, w których ludzie przychodzili do mnie do biura z nagraniami. Odtwarzali rozmowy z telefonów, bym ich posłuchała i na tej podstawie wydała opinię, kto jest gorszy. Zadaniem mediatora jest przekonać takie osoby, że to nie o to chodzi, że zaczynamy rozmowę na nowo - podkreśliła specjalistka.
A co jeśli po kilku spotkaniach żadna ze zwaśnionych stron nie chce nawet słyszeć o kompromisie? Przyjmuje się, standardowo, że jeżeli po piątym spotkaniu nie udaje się wypracować żadnego porozumienia, to mediacja nie przynosi skutku.
Zdunek zauważyła, że odsetek pozytywnie zakończonych mediacji jest duży. - Jeśli strony odpowiednio wcześnie trafią do mediacji, wtedy, gdy spór nie jest jeszcze bardzo zaogniony, to jest to nawet 80-90 proc. - powiedziała.
Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.
PAP/Małgorzata Latos/Maciej Zieliński
Tytuł audycji: "Cztery pory roku"
Prowadzi: Roman Czejarek
Goście: mecenas Katarzyna Ludwig i Ewa Zdunek (mediator rodzinny)
Data emisji: 11.05.2021 r.
Godzina emisji: 9.00-12.00
kk