Bovska odbywała podróże między plastyką a muzyką. Studiowała przecież na Akademii Sztuk Pięknych i na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. - Na ASP studiowałam na wydziale grafiki, a dyplom robiłam w pracowni projektowania książki prof. Macieja Buszewicza oraz ilustracji i rysunku. Jeśli chodzi o Akademię Muzyczną, a potem Uniwersytet Muzyczny, studiowałam bardzo specyficzny kierunek, który jest tak naprawdę wydziałem edukacji muzycznej specjalności rytmika - opowiada.
- Rytmika dotyka różnych przestrzeni muzyki od dyrygowania przez kompozycje i instrumentację, po grę na fortepianie i taniec. Jesteśmy tak bardzo ogólnie klasycznie wykształcone, ale najczęściej trafia się tam po klasie fortepianu - dodaje.
Czy w przypadku Bovskiej muzyka tak naprawdę wygrała z plastyką? - Szukałam dla siebie miejsca na zasadzie eliminacji. Jednym z pierwszych miejsc, jak szukałam swojej drogi, był Teatr Wielki. Uznałam, że skoro teatr i opera są miejscem łączenia się dziedzin sztuki, to może właśnie w operze powinnam szukać swojego miejsca. Tam, wchodząc w ten świat, zaczęłam sprawdzać poszczególne rzeczy, np. czy moja droga powinna być w stronę scenografii, czy jestem w stanie próbować tworzyć jakieś dzieła totalne... Stwierdziłam, że to jest bardzo frustrujące, bo tak naprawdę trzeba być specjalistą w każdej z tych dziedzin, żeby móc potem je łączyć (…). Bycie konsekwentnym tworzy twórcę - mówi Bovska.
Pociąg, który wybrał Pągowski
Czy podróże w przeszłość mogą być ważne dla artysty plastyka? - Moim ulubionym filmem, który towarzyszy mi od początku sensu wykonywania tego zawodu, jest "Przypadek" Kieślowskiego. To wskakiwanie do pociągu i jego gonienie, stało się dla mnie bardzo ważne. Jeszcze szczególnie teraz, kiedy uzmysławiam sobie, w które pociągi w którym momencie wsiadałem i które pociągi były niedobrze, a które dobrze wybrane - zaczyna wyjaśniać Andrzej Pągowski.
- Pociąg, który wybrałem, że nie będę artystą jednego stylu, jednego charakteru, jednego sposobu pisma, w latach 70. okazał się jednym z lepszych pociągów. Wtedy oczywiście nie miałem zielonego pojęcia, że przyjdą takie czasy, jak przyszły, tzn. że przyjdzie reklama i przyjdą wymogi, bo do 1989 roku robiliśmy, co nam się chciało w plakacie i nikt nie przejmował się tym, czy to reklamuję czy nie. Wychowałem się na polskiej szkole plakatu, która była znowu następnym takim wielkim bagażem, który się przede mną postawił. Mogłem z niej czerpać, powiedzieć, że to jest moja historia i to będę prowadził. Ale ja sobie z tej mojej historii wybrałem takie rzeczy, które mnie interesowały i które też jakoś zupełnie przypadkowo okazały się dzisiaj bardzo znaczące - dodaje.
Andrzej Pągowski tłumaczy: - Nie jestem twórcą, który robi tylko plakaty, ale mogę robić scenografię, okładki i bardzo różne rzeczy. To się gdzieś przekłada na te decyzje.
Niezapomniana podróż na Syberię
Podróż życia dla prof. Małgorzaty Omilanowskiej-Kiljańczyk to…? - Syberia. To było marzenie moje i mojego męża. Na szczęście udało się nam je zrealizować pół roku przed wybuchem pandemii. Konsekwencje zdarzeń ostatnich lat wojny ukraińsko-rosyjskiej chyba zamknęły już nieodwołalnie te kierunki podróży - mówi.
- Bardzo chciałam zobaczyć, jak wyglądało tak naprawdę życie tych ludzi, których tam przez te 100 kilkadziesiąt lat zsyłano. Nam Syberia kojarzy się z mrozami i zimnem, ale my pojechaliśmy tam na początku sierpnia i faktycznie nad Morzem Arktycznym było 15-16 stopni, ale na poziomie trasy Kolei Transsyberyjskiej, czyli w Irkucku, Krasnojarsku było 36 stopni - opowiada.
Prof. Małgorzata Omilanowska-Kiljańczyk uważa, że każdy z nas ma jakieś rodzinne historie zsyłek na Syberię. - Dla mnie ważniejsze było to, że tam trafiało bardzo wielu uczonych, kupców i aktywnych ludzi, którzy w pewnym momencie miasta syberyjskie właściwie spolszczyli - przyznaje.
Zobacz także:
Prowadzili: Agata Passent i Rafał Sławoń
Goście: Andrzej Pągowski (grafik i plakacista), prof. Małgorzata Omilanowska-Kiljańczyk (historyczka sztuki i była minister kultury i dziedzictwa narodowego), Bovska (wokalistka i artystka plastyczka)
Data emisji: 4.06.2024 r.
Godzina emisji: 21.10
DS
Jakie "Motywy" mają podróże? Nie tylko te turystyczne - Jedynka - polskieradio.pl