"Podgrzewanie klimatu ma swoje konsekwencje". Ekspert o powodziach

Data publikacji: 16.09.2024 13:35
Ostatnia aktualizacja: 16.09.2024 19:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pomoc od państwa dla powodzian nie wymaga prawnych pośredników. W przypadku wątpliwości co wysokości odszkodowania od  ubezpieczyciela można odwołać się do sądu.
Pomoc od państwa dla powodzian nie wymaga prawnych pośredników. W przypadku wątpliwości co wysokości odszkodowania od ubezpieczyciela można odwołać się do sądu., Autor - PAP/Maciej Kulczyński

POSŁUCHAJ

"Podgrzewanie klimatu ma swoje konsekwencje". Ekspert o powodziach (Jedynka/Lato z Radiem)

Powódź nie oszczędza południowej Polski. Co jest przyczyną tak złej sytuacji? - Zamiast wykorzystać naturę do radzenia sobie z tymi zjawiskami, to wylewamy ogromne ilości betonu - mówi w Programie 1 Polskiego Radia prof. Szymon Malinowski, fizyk atmosfery, profesor nauk o Ziemi, członek korespondent PAN.

W ostatnich dniach południową Polskę nawiedziły rekordowe opady. Okazuje się, że powodem jest zmiana klimatu. - We wrześniu na ogół było mniej opadów, ponieważ najbardziej opadowe miesiące to czerwiec i lipiec. Jeżeli popatrzymy na poprzednie powodzie, to one były w okresie największych opadów. W wielu miejscach teraz jest cieplej nawet we wrześniu niż wcześniej w lipcu (podczas powodzi w 1997 roku - red.) - wyjaśnia prof. Szymon Malinowski.

Ekspert tłumaczy, że "ciepłe powietrze może wyparować więcej pary wodnej z powierzchni mórz i oceanów". - To jest fizyka i oczywiście tak się dzieje. Jeżeli podgrzewamy klimat przez emisję gazów cieplarnianych, robi się coraz cieplej, to ma to swoje konsekwencje. To nie jest tak, że cieplejszy świat to jest przeniesienie klimatu, który wydaje się nam wakacyjny i wygodny dla nas, tylko to jest zmiana wszystkiego wokół - zauważa rozmówca Romana Czejarka.

Zobacz także:

Jak człowiek niszczy naturalne bariery?

- Z jednej strony ocieplamy klimat, z drugiej strony prowadzimy mnóstwo działań, które ułatwiają spływanie wody. Jeżeli popatrzymy na ostatnie wycinki lasów w okolicach, z których spłynęło najwięcej wody do położonych niżej miejsc, to zobaczymy, że usunęliśmy wodzie wszystkie możliwe bariery - mówi prof. Szymon Malinowski.

Gość Jedynki dodaje: - Nie ma miliona kałuż, nie ma miliona miejsc, gdzie był mech, nie ma miliona oczek wodnych ani zagłębień terenów w górach, gdzie te miliony metrów sześciennych wody byłyby zatrzymane.

Zobacz również:

Wycinamy lasy, betonujemy okolice

- Budujemy nowe ośrodki wypoczynkowe i patrzymy, żeby był piękny widok na góry i żeby ich nie zalało. Wtedy betonujemy kawałek, wydzielamy i prowadzimy drogę. Woda, która kiedyś była tam zgromadzona, spływa natychmiast niżej. Wycinamy lasy, a jak wytniemy las, to go bardzo długo nie będzie. Jeśli spłynie gleba, jak dzieje się teraz w wielu miejscach, to on może już nie odrodzić się - przyznaje prof. Szymon Malinowski.

Ocieplenie klimatu coraz mocniej wpływa na skalę powodzi. - Mamy takie krótkookresowe patrzenie na zjawiska, które są wokół. Potem dziwimy się, że powódź tysiącletnia, która w stabilnym klimacie zdarza się raz na 1000 lat, w cieplejszym klimacie może być powodzią pięcioletnią, mówię tu o 3 stopniach Celsjusza, a nie o 1,5 stopnia, jak jest teraz na świecie. Natomiast powódź tysiącletnia będzie wtedy odpowiednio większa - dodaje gość Jedynki.

"Lato z Radiem" na antenie Programu 1 Polskiego Radia codziennie, od poniedziałku do soboty, w godzinach 9.00 - 12.00. Słuchaj też na stronie www.latozradiem.pl oraz w aplikacji mobilnej "Lato z Radiem".

cover
Odtwarzacz jest gotowy. Kliknij aby odtwarzać.