Ostatnia droga wśród trąb
Muzyk, badacz repertuaru roztoczańskich orkiestr dętych Filip Majerowski mówił o marszach pogrzebowych i tradycji grania ich podczas pogrzebów na Roztoczu. Z tej okazji przypomnieliśmy album z marszami pogrzebowymi w wykonaniu kilku roztoczańskich orkiestr dętych pt. „Ostatnia przysługa”. Wydana przez Fundację Piszczałka w 2022 roku płyta została nagrodzona laurem Fonogramu Źródeł za prezentację i utrwalenie unikatowego w polskiej fonografii roztoczańskiego repertuaru pogrzebowego na zespół dęty.
- Na Roztoczu orkiestry nadal bardzo często grają na pogrzebach. Kiedy odchodzi strażak czy ktoś muzykom bliski. Zaczęliśmy bliżej zgłębiać ten repertuar. Zorientowałem się, że jest go dużo więcej. Tak powstał pomysł na stworzenie albumu z tego typu muzyką – mówił Majerowski. – Jeśli chodzi o specyfikę tych utworów, to w dużej mierze są one polskich kompozytorów. Zazwyczaj w tonacji molowej, o powolnym rytmie. Z jednej strony są smutne, z drugiej – są przetykane bardziej optymistycznymi fragmentami. Choć marsze są różnorodne, słychać wspólny kontekst kompozytorski.
Kiedy orkiestry pogrzebowe grały? To zależy od obszaru, parafii, miejsca; niemniej, muzycy pojawiali się pod domem zmarłego, by zagrać kilka marszów w dniu pochówku. Orkiestra gra też przed mszą pogrzebową oraz w drodze z kościoła do miejsca spoczynku. Po ceremoniale pogrzebowym orkiestra także gra kilka marszy.
Oto obchodzimy Dziady!
Wspominanie zmarłych w tradycji prawosławnej nie odbywa się raz w roku. Służą temu liczne daty przez tzw. Wielkimi Świętami – to m.in. okres kolędniczy, okolice Wielkanocy, ale i jesień.
Folklorystka, badaczka kultury tradycyjnej dr Alona Laszkiewicz z Białorusi opowiada o tradycji Dziadów w różnych regionach Białorusi.
- Na wsiach „Dziady” to wciąż żywa tradycja. Ludzie obchodzą je przed ważnymi, najczęściej prawosławnymi, świętami. Najczęściej jest to sobota przed takim wielkim świętem. Szykuje się stół, na którym znajdzie więcej niż jedna strawa: 3, 7, 9. Taka uroczysta kolacja. Zwykle, na wsi mieszkają już samotni starsi ludzie i takie kolacje urządzają dla siebie i bliskich zmarłych. Jeśli przyjadą dzieci – to kolacja rodzinna. I wcześniej właśnie, kiedy na wsiach żyło się całymi rodzinami, to był taki uroczysty, rodzinny posiłek, by uczcić przodków – tłumaczy dr Laszkiewicz. – Często ktoś ze starszych tłumaczył mi, że gdy ktoś zapomniał zrobić taką kolację, we śnie nawiedzał go zmarły bliski. To znaczy, że coś jest nie tak. Uważa się, że kiedy wszystko jest w porządku, zmarły śpi spokojnie i nie nawiedza ludzi we śnie…
W miasteczkach także obchodzi się Dziady, ale to już okrojona tradycja. Nie obchodzi się jej wielokrotnie w ciągu roku. Ma to związek m.in. z tym, że w latach 1992-1995 wprowadzono tradycję państwową – Dziady Jesienne – obchodzoną o stałej dacie, co nie zgadzało się z tradycją ludową.
Jak, poza rodzinnym, uroczystym posiłkiem, obchodzono Dziady? Wierzono, że tego dnia wypada posprzątać domostwo, warto było też skorzystać z łaźni (sauny) – należało umyć się i zostawić sprzęty łaziebne dla dusz bliskich.
Śmierć na Podlasiu
Sen o wypadających zębach? Pewnikiem zaraz umrze ktoś bliski. Śnią się czarne chorągwie? To już koniec. Na Podlasiu wciąż wierzy się, że śmierć można przewidzieć.
Dziennikarka, badaczka kultury tradycyjnej Podlasia Ludmiła Łabowicz opowiada o tradycjach związanych ze śmiercią, jej postrzeganiem i związanych z nią wierzeniach ludowych, m.in. o obrzędzie pogrzebowym wśród Ukraińców na Podlasiu.
- Do tej pory na wsiach zmarły spędza ostatnie dwie doby w swoim rodzinnym domu. Dlatego obrzędowość jest wciąż kultywowana. Nadal przychodzą kobiety śpiewające pieśni przy zmarłym, nadal ludzie wierzą w pewne rytuały.
Starsi ludzie nadal wierzą w sny, będące omenem śmierci. Ale zgon przepowiadają także ptaki. Babcia naszej rozmówczyni powiadała: „kiedy pódźka wydaje dźwięki podobne do «powił, powił», to urodzi się dziecko. A jeśli przypominają «kutia, kutia», to zapowiadają śmierć”, ponieważ kutia to potrawa związana ze wspominaniem bliskich.
- Samo postępowanie przy zmarłym także jest objęte szeregiem wierzeń. Na przykład samobójcy. Dawniej się wieszano. Ciało wisielca grzebano poza cmentarzem. Ale wierzono, że jego sznur może przynieść szczęście. Ludzie go zabierali, by powodziło się im w gospodarce… Ludzie potrafią z tragicznych sytuacji wyciągnąć coś pozytywnego.
Pozytywnie niektórym kojarzy się i woda po wymyciu zmarłego. Starsi używali jej do praktyk magicznych. Jej wypicie miała powstrzymać alkoholika od nałogu.
Do zmarłego podchodzono z szacunkiem, ale i z bliskością. Wierzy się (do tej pory jest to praktykowane nawet w domach pogrzebowych), że jeśli ciało jest zesztywniałe i nie można go ubrać po umyciu, należy zwrócić się bezpośrednio: „daj rękę”, „daj nogę”. To pomaga.
Ciało bliskiego leży przez dwie doby umyte, ubrane na desce w jego domu. Po obu stronach głowy kładzie się ziele święcone na różne święta (gmina Czyże). Sznurem zawiązuje się nogi nieboszczyka. Później taki sznur może wykorzystać panna chcąca „przywiązać” do siebie chłopaka.
Gdy na domu zmarłego zawisną czarne chorągwie jest to znak, że można go odwiedzić. Wchodząc do takiego domu najpierw należy przywitać się z nieboszczykiem, zmówić modlitwę, dopiero później powitać żywych słowami „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.
Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem
Prowadziła: Mariana Kril
Data emisji: 2.11.2024
Godzina emisji: 5.05
at/mg
Tradycje zaduszne na wschód od... - Jedynka - polskieradio.pl