Dziennik pokładowy - dzień 10: osiem w skali Beauforta

Data publikacji: 14.04.2014 08:32
Ostatnia aktualizacja: 15.04.2014 07:33
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Selma" zacumowana w Zatoce Letier przy Wyspie Hoste.
"Selma" zacumowana w Zatoce Letier przy Wyspie Hoste., Autor - Polskie Radio
Kanał Beagle daje nam w kość. Najpierw płyniemy dłużej na silniku pod wiatr. Fale nie dają jednak zbyt wielkiej szansy na rozwinięcie prędkości. Kiedy w końcu kapitan Piotr Kuźniar decyduje, by postawić grot, zaczynam rozumieć, co znaczy siła wiatru.

Ósemka w skali Beauforta sprawia, że Selma nabiera prędkości, ale też przechyla się na jedną burtę. Zaczynamy halsować pod wiatr, musimy robić zwroty co kilkanaście minut. Jacht zaczyna wbijać się dziobem w coraz wyższe fale. Woda przelewa się przez pokład. To robi ogromne wrażenie.
Inne wrażenia pod pokładem. Jak na karuzeli. Tylko wysiąść nie można. Zawroty głowy, żołądek jakby nieco wyżej niż zwykle... a już myślałem, że choroba morska mnie nie dopadnie. Na pokładzie zimno więc wolę zostać na dole. Próbuję patrzeć w jeden punkt, zamykać oczy, zająć się brzdękaniem na gitarze, w końcu odkrywam że pozycja horyzontalna robi mi najlepiej - zresztą połowa załogi dokonuje tego samego odkrycia. Po kilku godzinach zrzucamy żagiel i cumujemy w Zatoce Letier przy Wyspie Hoste. Czas na obiad. Wszystko wraca do normy! / Po ekspresowym obiedzie lądujemy na wyspie. chcemy wykorzystać ostatnie minuty dnia. - W tej zatoce mieszkali Indianie - mówi Piotr - świadczą o tym pagórki usypane z muszel po małżach.
Dziś nie widać żywego ducha. Cisza. Deszczowy las magellański zaprasza nas do środka. Idę za Beatą i Krzysztofem. Wspinamy się na skałkę wiszącą nad plażą. Wow! Kilkanaście wysp i półwyspów, w które wcina się Kanał Beagle. Góry Cordeliere Darwin w tle. I Selma zacumowana w zatoczce. Pora wracać. A, jeszcze jedno: napotykamy na ślady dzikich krów. Ale nie wychodzą nas powitać.
Tej nocy śpimy długo. Następnego dnia odpływamy. Kierujemy się na zachód, wciąż Kanałem Beagle. Ja i Kuba mamy wachtę kambuzową. Gotowanie w kołyszącej się kuchni - to dopiero wyczyn! Zawodnicy programów kulinarnych nie musieli chyba biec do spiżarni w takich warunkach! Na obiad podajemy coś w stylu risotto, do tego steki wołowe i sałatę lodową z pomidorami i ogórkami. Wychodzi nieźle. Choć niektórzy dosypują soli ;) Nie wiem czy to zasługa gotowania i konieczności skupienia się na tym, żeby woda z garnka nie wylała się, ale choroba morska już nie wraca!

Krzysztof Horwat
Polskie Radio Program 1

Aktualności radiowej Jedynki
Aktualności radiowej Jedynki
cover
Odtwarzacz jest gotowy. Kliknij aby odtwarzać.