O świątecznych obyczajach w Pieninach i na kieleckich wsiach

Data publikacji: 25.12.2022 06:00
Ostatnia aktualizacja: 25.12.2022 20:08
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne, Autor - Polona

POSŁUCHAJ

O świątecznych obyczajach w Pieninach i na kieleckich wsiach (Jedynka/Kiermasz pod kogutiem)

Niczym w „Opowieści Wigilijnej” Karola Dickensa w niedzielnym „Kiermaszu pod kogutkiem” przeniesiemy się w czasie. Głosy z przeszłości opowiedzą o tradycyjnych świętach Bożego Narodzenia na Kielecczyźnie i w Pieninach.

Niczym w „Opowieści Wigilijnej” Karola Dickensa w niedzielnym „Kiermaszu pod kogutkiem” przeniesiemy się w czasie. Głosy z przeszłości opowiedzą o tradycyjnych świętach Bożego Narodzenia na Kielecczyźnie i w Pieninach.

O tradycyjnych obchodach Świąt na Kielecczyźnie i w Pieninach opowiadać będą twórcy ludowi. Usłyszymy m.in. o wróżbach wigilijnych, psikusach. Dowiemy się o wyjątkowych przygotowywanych potrawach oraz o przesądach – czego nie można było robić w pierwszy dzień Świąt, a co należało w dzień św. Szczepana. Nie zabraknie także opowieści o gadających zwierzętach.

O dawnym przeżywaniu Świąt na Kielecczyźnie opowiadali artyści ludowi z miejscowości Bodzentyn, Radkowice, Tarczek. A nagrał ich kilkadziesiąt lat temu znany zbieracz folkloru i dokumentalista Kielecczyzny – Piotr Gan.

- Rano to żeśmy wstajali jak najwcześniej. Każdy się ubiegał, żeby wprzód wstał, żeby cały rok tak wstawał. I jak żeśmy wstali, to każdy uważał czy kichnie, czy nie. Jak kto kichnął, to będzie żył. Jak kto nie kichnął, to już się martwił, bo umrze – opowiadała o wigilijnym poranku jedna z kieleckich rozmówczyń.

Za stołem stawiało się snopek słomy, żeby w nadchodzącym roku, było wile kop siana. Wieczerza, zwana przez rozmówczynię „obiadem” zaczynała się waz z pierwszą gwiazdką. Była oczywiście postna, a na stole królowały kasze. Wigilijny wieczór wróżył także pogodę na cały rok – czy będzie mleczny (bezgwiezdny), czy jajeczny (jeśli gwiazdy są).

- Wieczorem to żeśmy chodzili, malowali okna wapnem, wyrzucali śmieci pod drzwi, ściany usmalili. Takie przywileje nasze były! – opowiadał inny mieszkaniec Kielecczyzny.

Kolejny ogonki po gruszkach czy jabłkach zjedzonych na wieczerzy rzucał na owocowe drzewa mówiąc: „Gruszeczki, jabłuszka, rództa się, bo się Pan Jezus narodził!”.

- W Wigilię idzie jeden do drugiego, tylko gospodarze tak robią, jak się uważają. Idzie taki jeden, weźnie garnek, co się już do gotowania nie nadaje, uderzy w drzwi, aż się cały dom zarusza i mówi: „Kumie, słyszcie! U mnie jabłka, gruszki, u was same liście”!

quotes
Gruszeczki, jabłuszka, rództa się, bo się Pan Jezus narodził!

Przed Wigilią dziewczęta (niezamężne) wymiatały wszystkie śmieci, stawiały je przed drzwiami chałupy i z rana patrzyły, czy pierwsze w śmieciach zacznie grzebać kura czy kogut. Jeśli kogut – radość – panna wyjdzie za mąż. Kura zwiastowała brak żeniaczki w danym roku.

Na świętego Szczepana (26.12) odprawiano rytuał wyganiania ostu, prosząc świętego, by wziął oset z pola. „Oset! Kazał ci św. Szczepan, żebyś stąd posedł!” – krzyczano. Na Szczepana wykładano także słomę, na której na wiosnę sadzało się kurczy czy gęsi, by lepiej się niosły na „poświęconej przez Szczepana słomie”.

Wigilia i Boże Narodzenie były czasem magicznej aktywności, a odprawione w tym czasie obrzędy wpływały na cały rok!

Wierzono w to i wśród Górali Pienińskich. Kolejne wypowiedzi, których słuchaliśmy w audycji to nagrania archiwalne Polskiego Radia (lata 70. XX w.). Rozmówcami byli: Zofia i Józef Zachwieja, Zofia Wiercioch i Dominiki Malinowski ze Szczawnicy.

- Rano babka moja najwcześniej wstała, świt trzeba był wstać, zeby cały rok tak na cas rzeźgo wstawać. I trzeba było lecieć do rzeki, wziąć z prądów wody, przynieść do domu, umyć się w tej zimnej wodze, żeby był cłowiek taki chybki jak ta woda w potoku, co leci. – mówił jeden z rozmówców. – A jesce do tej wody włożyli śrebrna korona, żeby cłowiek był taki zdrowi, jak to śrebło.

Cały dzień wigilijny był czasem postu i wytężonej pracy przy gospodarskich zwierzętach. Ważne było, by nie wejść do obory na boska – wówczas nie cieliłoby się bydło. Mężczyźni jechali do lasu „pańskiego, żeby jakiego smreka porwać, żeby się darzyło”, myśliwi – próbowali w wigilię upolować choćby drobną zwierzynę na znak powodzenia w przyszłym roku.

Przed wigilią należało umyć podłogę ługiem (popiołem z bukowego drewna, zalanym wrzącą wodą).

- Pod stół się kładło snopek, a na snopku uobrus, na pamiątkę, że to się Chrystus urodził, w stajni był położony na sianie. – mówił jeden z Górali.

Pod stołem stało też naczynie do którego trafiały pierwsze 3 łyżki każdej potrawy. Kościelny zaś piekł dla bydła specjalne opłatki – z zieleniejącym się w środku listkiem ruty. Wraz z zebranym z wigilijnego stoły jedzeniem, opłatek trafiał do zwierząt w bożonarodzeniowy poranek.

 

Niedzielną audycję ubarwiły kolędy ludowe w wykonaniu Kai i Janusza Prusinowskich

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem 

Prowadził: Kuba Borysiak

Data emisji: 25.12.2022

Godzina emisji: 5.05

Sygnały dnia
Sygnały dnia
cover
Odtwarzacz jest gotowy. Kliknij aby odtwarzać.