"Pechowy dzień" i "70 lat mojego dzieciństwa"
"Pechowy dzień" to brawurowy zbiór przewrotnych humoresek pełnych purnonsensu. Zaskakujące skojarzenia, plastyczne obrazy, zabawne etiudy, żonglerka językiem. Wszystko w formie krótkich opowiadań kojarzących się z miniaturami filmowymi i najlepszymi czasami autorskich programów radiowej Trójki. Lektura rozbrajająca, rozbawiająca, skłaniająca do refleksji i wspomnień.
W książce biograficznej "70 lat mojego dzieciństwa" Stefan Friedmann w przesympatyczny sposób komentuje rzeczywistość, opowiada o ulubionych momentach życia, np. meczu na Wembley 1974 r. - Jestem kibicem sportowym, piłkarskim, ale nie takim szalonym. Jestem po stronie jakiejś drużyny, przeważnie to jest Cracovia. Z Krakowa pochodzę i tam byłem pierwszy raz w życiu przez dziadka zaprowadzony na mecz. Ja nie wiedziałem, że są inne drużyny, a Wembley to było wielkie wspomnienie, fantastyczne z efektu końcowego - wyeliminowania Anglii z mistrzostw świata - opowiada Stefan Friedmann.
Stefan Friedmann: żyjemy wspaniale, rodzinnie
W rozmowie ze Zbigniewem Krajewskim gość Jedynki przyznaje, że jeden z synów poszedł w jego ślady i również pisze książki. - Mój młodszy syn Wojtek pisze książki bardzo śmieszne, fajne, niby podobne, ale niepodobne do tego, co ja wymyślam - przyznaje. - Drugi z kolei zajmuje się poważnymi sprawami, jest prezesem firmy. Żyjemy wspaniale, rodzinnie, potrzebujemy się bardzo. I wiemy, że my jesteśmy im potrzebni, i czekamy na nich, i oni często bardzo są z nami w kontakcie, zwłaszcza z moją żoną Krystyną, która sobie naprawdę fantastycznie radzi - podkreśla.
- Ja dorastałem przy niej (przy żonie Krystynie - przyp. red.), byłem za młody i jeszcze za beztroski, żeby mieć taką poważną, wspaniałą partnerkę, jaką jest Krysia, i ona czekała, postawiła na mnie. Teraz już widzę, że czekała, aż nabędę tej mocy, dorosłości do tego wszystkiego, o czym piszę w mojej autobiografii - zdradza Stefan Friedmann.
Niezapomniany Gienek Matysiak
W 1956 zaczął Stefan Friedmann zaczął występować jako Eugeniusz "Gienek" Matysiak w słuchowisku radiowym "Matysiakowie", co zapewniło mu rozpoznawalność w Polsce. - Do tej pory nie wierzę, że zostałem takim fajnym bohaterem młodych ludzi Warszawy. Bardzo byłem słuchany przez Polonię w USA zwłaszcza. Kiedy odwiedzałem tamte strony, to zawsze byłem Gienek Matysiak. To potem się stało już takim niezbyt fajnym moim przydomkiem - przyznaje. - Zacząłem od kontaktu ze sztuką radiową. Kiedyś była "M jak Matysiakowie" i doszedłem do "M jak miłość" - dodaje.
Czytaj również:
Tytuł audycji: Czas pogody
Prowadził: Zbigniew Krajewski
Gość: Stefan Friedmann
Data emisji: 30.06.2024 r.
Godzina emisji: 10.20
ans/wmkor
"Zacząłem od kontaktu ze sztuką radiową". Stefan Friedmann o życiu, twórczości i aktorstwie - Jedynka - polskieradio.pl