W ręce czytelników trafia właśnie powieść "Dziewczyny ze Słowaka". Maria Paszyńska opowiada mniej znaną - kobiecą historię okupowanej Warszawy i powstania warszawskiego. Na podstawie starannie zgromadzonych materiałów historycznych opisuje losy tych, których wkład w walkę o niepodległą Polskę wciąż pozostaje niedoceniony.
Słowak i trzy grupy kobiet
Słowak to inaczej warszawskie Liceum im. Słowackiego. - To był solidny, duży budynek. Wehrmacht od razu zwrócił na niego uwagę. Już w listopadzie 1939 szkoła musiała zawiesić działalność, a budynek został przejęty, ale dyrektorka Kasperowiczowa cały czas walczyła o jego odzyskanie. W czasie okupacji próbowała coś wyrwać Niemcom: chociaż jedno piętro czy kilka sal, żeby szkoła pod przykrywką innych instytucji prowadziła działalność edukacyjną - opowiada Maria Paszyńska.
- My zazwyczaj jak mówimy o wojnie, okupacji i powstaniu, zwracamy uwagę tylko na młodych. Rozumiem to jako zabieg fabularny, bo to zawsze jest ekscytujące i najbardziej można pokazać przemianę bohatera (…), natomiast nie jest tak, że świat składa się wyłącznie z ludzi do 18. roku życia. W kontekście "Słowaka" bardzo chciałam pokazać taki trójgłos, tzn. opowiedzieć o wojennych maturzystkach, ale też o absolwentkach, czyli o dziewczynach, które do 10 lat przed wojną skończyły liceum i zaczęły dorosłe życie. Chciałam również oddać głos w pełni ukształtowanym, dojrzałym kobietom - dodaje.
Pisarka chciała w swojej książce "spojrzeć na powstanie oczami wszystkich tych trzech grup kobiet i zrozumieć racje każdej grupy", a nie robić to tylko poprzez młodzieńczy zapał i romantyczną wizję.
Dlaczego często pozostają bezimienne?
- Mam w sobie dużą niezgodę, że zawsze mówimy o sanitariuszkach, łączniczkach i pamiętamy o jakiejś bezimiennej masie kobiet, które właściwie moglibyśmy wszystkie nazwać: Alinka 1, Alinka 2, Alinka 3… One miały swoje imiona, nazwiska, rodziców, wykształcenie i stopnie wojskowe (…). To była cała struktura wojskowa - zauważa Maria Paszyńska.
- Tak jak wszyscy znamy Alka i Rudego, to tak naprawdę każdy z nas powinien znać z imienia chociażby Annę Smoleńską, czyli twórczynię znaku Polski Walczącej. Dlaczego mówimy o "Rudym", który tak bohatersko namalował znak Polski Walczącej na pomniku Lotnika, a nie mówimy o piętnastoletniej Margaret Korsak ps. Rita, która namalowała ten znak na Filtrach? Te mury są o tyle spektakularnym miejscem, że dookoła były same instytucje niemieckie. Ta dziewczyna dokonała brawurowej akcji - kontynuuje pisarka.
Czytaj także:
Tytuł audycji: Moje książki
Prowadziła: Anna Stempniak
Gość: Maria Paszyńska (autorka książki "Dziewczyny ze Słowaka")
Data emisji: 31.07.2024
Godzina emisji: 23.10
DS
wmkor