Ile tak naprawdę było Paryżów Północy poza Warszawą? - Przynajmniej kilka. Na pewno Lwów był opisywany jako Paryż Północy (…). Wszystko, co było bardzo secesyjne, chciało być Paryżem Północy - mówi wprost Paweł Rzewuski, autor książki "Grzechy Paryża Północy. Mroczne życie przedwojennej Warszawy".
Do tego tytułu pretendowały m.in. Kopenhaga, Helsinki i Bukareszt. Ale czy to Warszawa była bardziej "paryska"?
- Uwielbiam Paryż, ale jednocześnie uważam, że to jest straszne miasto. Dlatego ja użyłem tego terminu Paryż Północy w innym znaczeniu. Na pewno był duch modernizacji i jak największego ułatwienia mieszkańcom życia. To był taki duch paryski. Samo miasto było jednak trudne do życia, zwłaszcza na początku odzyskania niepodległości masa ludzi rzuciła się na Warszawę i w ogóle nie można było zdobyć mieszkania. Z biegiem czasu robiono wszystko, by miasto było jak najbardziej przyjazne ludziom. Mam na myśli różne projekty, np. dzielnic ogrodów, nowych dzielnic czy okolicznych miejscowości, które też były budowane w takim duchu - wyjaśnia Paweł Rzewuski.
Dlaczego Warszawa nie mogła stać się "Paryżem"?
- Wydaje mi się, że to, co nas zachwyca w Paryżu, jest nieosiągalne w innych miastach, ponieważ żadne miasto nie pozwoliło sobie na przebudowę w takiej skali, jak Paryż w drugiej połowie XIX wieku pod rządami Napoleona III. To miasto jest przecież architektonicznie i wewnętrznie spójne - zauważa Rafał Bielski, autor licznych publikacji albumowych.
Podczas II wojny światowej zniszczono ogromną część Warszawy, ale jej późniejsza odbudowa nie była tak spójna, jak w przypadku Paryża. - Czy gdyby miasto zostało wyremontowane i było tak zadbane jak chociażby Kraków, to czy mówilibyśmy o nim, że jest obowiązkiem punktem turystycznym, jak Paryż? Oczywiście, że tak. Na pewno to miasto zwiedzałoby się dobrze, tak samo dobrze oddychałoby się - przyznaje jednak Rafał Bielski.
- Warszawa była jedynym miastem, które łączyło Europę Zachodnią ze Wschodem i Europę z Azją. Mieliśmy szerokie azjatyckie tory do Pragi, a europejskie po drugiej stronie Wisły (…). Przedwojenna Warszawa bardzo korzystała na swoim położeniu. Kiedy zelżały popowstaniowe restrykcje, szczególnie po powstaniu styczniowym, to położenie na styku Wschodu i Zachodu inwestycyjnie bardzo rozbudowywało Warszawę. Pierwszy tramwaj powstał po to, żeby połączyć dworce z jednej strony Wisły, przez drugą, aby było czym do nich dojechać - dodaje gość Jedynki.
Język jidysz w Warszawie
Antoni Słonimski, poeta zakochany w Warszawie, nie oszczędzał prawdy o stolicy. Przed wojną w Warszawie było więcej… "łaciny" niż wykwintnej francuszczyzny. - Bardzo duża część przekleństw w przedwojennej Warszawie była przekleństwami w jidysz. Tym językiem mówiła bardzo duża część mieszkańców Warszawy - przybliża Jacek Dehnel, autor książek dotyczących przedwojennej stolicy.
- Z kolei Rosjan po odzyskaniu niepodległości w Warszawie nie było tak dużo. Oczywiście trochę ich było, ale to nie była znacząca mniejszość narodowa. Natomiast jidysz to był język 1/3 Warszawy i z tego języka brała się prawie cała część gwary przestępczej. Ten język w warszawskich więzieniach był językiem, którego nie rozumieli klawisze rosyjscy ani polscy - dodaje.
Zobacz także:
Tytuł audycji: Odrodzona-nieznana
Prowadził: Grzegorz Kalinowski
Goście: Paweł Rzewuski (autor książki "Grzechy Paryża Północy. Mroczne życie przedwojennej Warszawy"), Rafał Bielski (autor licznych publikacji albumowych), Jacek Dehnel (autor książek dotyczących przedwojennej stolicy)
Data emisji: 14.12.2024 r.
Godzina emisji: 17.12
DS/pg
Czy przedwojenna Warszawa była Paryżem Północy? "Łączyła Wschód z Zachodem" - Jedynka - polskieradio.pl