- Najważniejszy jest materiał bazowy, czyli kupno dobrego karpia. Ja od dziecka uczestniczyłem w jego zakupach. Moja babcia była wyznawczynią tego, żeby karp miał ok. 1,5 kg, bo wtedy jest najlepszy i nie jest tłusty - opowiada Tomasz Prange-Barczyński.
Ekspert kulinarny dodaje: - Poznałem jednak speców od karpia, którzy twierdzili, że duże karpie, takie 5- czy 6-kilowe, też są świetne. Jadłem z ich rąk i było wspaniale.
Jak przygotowuje się karpia?
Tomasz Prange-Barczyński zdradza tajniki swojej domowej kuchni.
- U nas w domu karpia robiło się w najprostszy sposób. Obtaczało w mące, wrzucało na patelnię, natomiast potem był odgrzewany czy dopiekany w piekarniku. Do dzisiaj karpie najbardziej mi smakują, chociaż tych przepisów na karpia są dziesiątki - mówi.
Gość Jedynki zwraca też uwagę, że wiele osób je karpia tylko raz do roku.
Kuchnia rybna była bardziej różnorodna
Kiedyś kuchnia rybna była zdecydowanie bardziej bogata, jeśli chodzi o polskie domy. - Karp był łatwo dostępny. Natomiast łosoś nie był rybą, która królowała na polskich stołach przed wojną, bo to były: szczupaki, jesiotry, sandacze, liny - zdradza Tomasz Prange-Barczyński.
Ekspert przytoczył słowa Hanny Szymanderskiej, która w swojej książce napisała, że w zamożnych domach staropolskich istniał zwyczaj przyrządzania na kolację wigilijną - oprócz innych potraw - 12 dań rybnych na pamiątkę 12 apostołów. Podawano więc: smażone dzwonka ryb, karpie, szczupaki, karasie i to w taki sposób, by ten sam gatunek ryb pojawiał się w rozmaitej formie.
Zobacz także:
Audycja: Cztery pory roku
Prowadził: Roman Czejarek
Gość: Tomasz Prange-Barczyński (dziennikarz, krytyk i konsultant winiarski, znawca kuchni)
Data emisji: 18.12.2024
Godziny emisji: 10.00-11.00
DS