Robinsonowie Warszawy. Ostatni mieszkańcy zburzonego miasta

Data publikacji: 20.02.2025 09:32
Ostatnia aktualizacja: 20.02.2025 09:53
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Październik 1944 roku. Ludność cywilna opuszcza gruzy Warszawy po ustaniu walk powstańczych.
Październik 1944 roku. Ludność cywilna opuszcza gruzy Warszawy po ustaniu walk powstańczych., Autor - PAP/CAF
Po zakończeniu powstania warszawskiego mieszkańcy stolicy zostali wysiedleni. W zburzonej Warszawie pozostało ponad tysiąc osób, zwanych później warszawskimi robinsonami. Walczyli oni o przeżycie w pustym mieście, gdzie spotkanie z niemieckim patrolem groziło śmiercią.

Po upadku powstania warszawskiegona mocy podpisanego 2 października 1944 roku "Układu o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie" - jak przypomniał w audycji "Eureka" dr Michał Studniarek z Instytutu Historii PAN - polscy żołnierze, powstańcy, zostali przez Niemców uznani za część wojska aliantów i poszli do niewoli. 

Ludność cywilna musiała opuścić miasto. Po krótkim pobycie w obozie przejściowym w Pruszkowie mieszkańcy zostali rozdzielni - większość została wysłana na roboty przymusowe w głąb Niemiec lub wysiedlona do zachodnich dystryktów Generalnego Gubernatorstwa, część wywieziono do obozów koncentracyjnych.


POSŁUCHAJ

42:35

Robinsonowie Warszawy. Ostatni mieszkańcy zburzonego miasta (Eureka/Jedynka)

 

Zaczął obowiązywać rozkaz zabraniający osobom cywilnym przebywania na terenie miasta, także dlatego, że Wisła stała się linią frontu (pozostała nią do stycznia 1945 roku). Warszawa stanowiła strefę zmilitaryzowaną (Festung Warschau). W tym czasie niemieckie oddziały niszczycielskie przystąpiły do systematycznego burzenia polskiej stolicy i grabieży pozostawionego w niej mienia.

- Wjazd do miasta był dostępny tylko za okazaniem przepustek, które wydawano przy ulicy Wolskiej, mniej więcej na wysokości dzisiejszego szpitala Wolskiego. Tam zawsze był tłum ludzi, którzy chcieli, z tych czy innych powodów, wjechać do Warszawy. Niemiecki kordon otaczający miasto nie był specjalnie szczelny, można było się prześlizgnąć, ale należało się liczyć z tym, że w przypadku złapania można było zostać rozstrzelanym - wskazał gość radiowej Jedynki.



Głównym celem było przetrwać

W opustoszałym i zrujnowanym mieście ukrywało się ok. 1100 osób, zwanych później warszawskimi robinsonami (nawiązanie do powieści Antoniego Słonimskiego "Dwa końce świata" z 1937 roku i bohatera wymyślonego przez Daniela Defoe - Robinsona Crusoe).

- Mniej więcej połowę stanowiły osoby pochodzenia żydowskiego, było też kilkuset Polaków (m.in. ci, którym udało się przeżyć masowe egzekucje) oraz jeńcy radzieccy zbiegli z niemieckiej niewoli. O ok. 250 osobach nie ma żadnych danych - powiedział dr Studniarek. - To był pełen przekrój społeczny - od wykładowców i lekarzy, wysokiej klasy specjalistów, po zupełnie przypadkowe osoby - robotników, rzemieślników, przedstawicieli klasy średniej. Przeżyło ok. 850 osób - dodał.

Najsłynniejszym spośród "robinsonów" był kompozytor i pianista Władysław Szpilman (na podstawie jego przeżyć nakręcono film "Pianista" w reżyserii Romana Polańskiego). - Takich osób jak Szpilman, które ukrywały się samotnie, nie było dużo. Ja naliczyłem pięć. Ukrywano się w mniejszych lub większych w grupach. Najliczniejsza, z jaką się spotkałem, liczyła ok. 20 i zamieszkiwała piwnice w podziemiach kamienicy przy ulicy Siennej 20/22. W tym miejscu stoi obecnie Pałac Kultury i Nauki - wyjaśnił rozmówca Katarzyny Jankowskiej.



"Robinsonowie" ukrywali się najczęściej w piwnicach opustoszałych, zrujnowanych budynków m.in. dlatego, że ich podstawowym problemem był brak wody i żywności. - A w piwnicach ludzie przechowywali najrozmaitsze przetwory [...]. Unikano używania światła, w nocy poruszano się po omacku. Buty obwiązywano szmatami, by kroki nie były słyszalne. [...] Głównym celem było przetrwać. Wierzono, że to ukrywanie się nie potrwa długo - podkreślił dr Studniarek.

- Dziś "robinsonowie" traktowani są jako osoby, które zapewniły ciągłość przetrwania Warszawy - zaznaczył.

Poza tym w audycji:

Prof. Stefan Swieżawski. Mistrz sztuki stawiania filozoficznych pytań.

Filozof ze szkoły lwowskiej prof. Kazimierza Twardowskiego, badacz historii i myśli europejskiej średniowiecza, na wielu płaszczyznach rozwijał filozoficzne pasje i poszukiwania. Mówiono, że uczył jak Sokrates, filozofię postrzegał jako historię najważniejszych dla człowieka pytań i odpowiedzi. Erudyta i autorytet naukowy, autor wielu książek, podkreślał uważność i odpowiedzialność za słowo.

Goście: dr Gabriela Kurylewicz, filozof, i Dorota Roqueplo, wnuczka prof. Swieżawskiego.

100-lecie Instytutu Francuskiego w Polsce.

Instytut Francuski powstał w 1925 roku, w Warszawie, z siedzibą w Pałacu Staszica. Nazywano go wówczas "warszawską Sorboną". Po wojnie, w atmosferze pogarszających się stosunków polsko-francuskich, kontynuował działalność do roku 1950, gdy placówkę zawieszono. Otwarto ją w Krakowie w 1964 roku w pałacu Lubomirskich, w Warszawie funkcjonował Ośrodek Cywilizacji Francuskiej. 

Gość: Nicolas Boisselier, wicedyrektor Instytutu Francuskiego.

Tytuł audycji: Eureka

Prowadziła: Katarzyna Jankowska

Goście: dr Michał Studniarek (Instytut Historii PAN), dr Gabriela Kurylewicz (filozof), Dorota Roqueplo (wnuczka prof. Swieżawskiego) i Nicolas Boisselier (wicedyrektor Instytutu Francuskiego)

Data emisji: 19.02.2025 r.

Godzina emisji: 19.12

kk/kor

Cztery pory roku
Cztery pory roku
cover
Odtwarzacz jest gotowy. Kliknij aby odtwarzać.