Marta Sawicka-Danielak jest dziennikarką i pisarką tworzącą pasjonujące powieści i reportaże. - Język, czytanie i pisanie to zawsze było moje naturalne narzędzie komunikacyjne. Jeszcze jako 11- czy 12-latka uwielbiałam pisać listy do znajomych. Mówili mi: "Twoje listy są takie inne. Takie wyjątkowe". Pochłaniałam książki. Potem wybrałam filologię polską - opowiada.
- To jest taka część mnie, którą rozpoznałam i z którą jestem konsekwentnie. To jak z tą jogą, że trzeba być konsekwentnym. Joga jest dla mnie taką ścieżką życiową, z której nie chcę zboczyć, bo jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w życiu, które mnie trzymają w ryzach. Co do pisania, najlepiej, czuję, że przekazuję swoje myśli, i nawet rozumiem siebie, poprzez pisanie. Dopiero jak piszę, to czasami jestem w stanie zrozumieć swoje myśli czy emocje. To jest taka moja natura - dodaje.
Dlaczego wierzymy w pismo?
Marta Sawicka-Danielak zwraca uwagę, że żyjemy w logocentrycznej kulturze i w taki sposób nauczyliśmy się odbierać świat. - Moja ostatnia książka "Oko tygrysa" m.in. mówi o tym, że są inne perspektywy. Bo czym jest język i mowa? My przecież wierzymy w zapis i pismo - twierdzi.
- Wciąż są takie ludy i rdzenni mieszkańcy Ziemi, którzy operują tylko mową. Oni są poza tym logocentrycznym widzeniem świata. W swojej książce m.in. chciałam pokazać taką inną wrażliwość. Często pismo i intelekt stają się naszym głównym zmysłem rozpoznania rzeczywistości i to nas zwodzi. Podczas swoich licznych podróży poznawałam ludzi, którzy nie znają alfabetu, a ich mądrość jest wyjątkowa i inspirująca. Nie zmienię swojej perspektywy, bo jestem wychowana w tej, a nie innej kulturze, ale mogę się też od nich wiele nauczyć - wyjaśnia.
Pisarka przyznaje: - Moja podróż zarówno pisarska, jak i przede wszystkim jogiczna, to podróż z głowy do serca. My dziś jesteśmy bardzo w tej głowie i zapominamy o tym, że są też inne formy odczuwania.
Kto odpowiada za katastrofę klimatyczną?
Marta Sawicka-Danielak starała się w "Oku tygrysa" pokazać wrażliwość azjatycką, a konkretnie indyjską, ale też różnych krajów Azji. - Ona jest tak inna od naszej, że może być inspirująca w dobie kryzysu klimatycznego. Bo do czego ten rozpędzony rozum nas doprowadzi? (…) To jest taki świat, w którym wszystko, co opisane, zareklamowane w odpowiednim kanale, jest traktowane jako prawdziwe. A nie jest! Stworzyliśmy katastrofę, rekordy temperatur rosną ostatnio, a w Europie temperatura podnosi się szybciej w stosunku do skali globalnej. Nie możemy udawać, że tego nie ma. Kryzys jest tu i teraz - mówi.
- Dlatego zwróciłam się w stronę Azji i Wschodu, bo ich wiedza pokazuje, jak możemy współistnieć. Ich życie jest zrównoważone. Oni nie znają takich słów jak ekologia czy zrównoważenie. Tak jak rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej, kiedyś mówilibyśmy: Indianie, (...) wiemy, że oni wierzyli w duchy zwierząt, roślin, kamieni i mieli szacunek do Matki Ziemi. Wszystkie rdzenne ludy wierzą, że Ziemia jest żywym organizmem - dodaje Marta Sawicka-Danielak.
Zobacz także:
Tytuł audycji: Po drugiej stronie lustra
Prowadziła: Anna Stempniak
Gość: Marta Sawicka-Danielak (pisarka, reportażystka, dziennikarka)
Data emisji: 13.08.2024
Godzina emisji: 0.12
DS/wmkor
Marta Sawicka-Danielak: moja podróż pisarska przebiega z głowy do serca - Jedynka - polskieradio.pl