Amonity. Blisko 400 milionów lat historii

Data publikacji: 17.06.2022 20:50
Ostatnia aktualizacja: 17.06.2022 22:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Amonity wymarły 66 mln lat temu, wraz z dinozaurami. Do tego czasu bytowały w niemal wszystkich morzach na Ziemi
Amonity wymarły 66 mln lat temu, wraz z dinozaurami. Do tego czasu bytowały w niemal wszystkich morzach na Ziemi, Autor - Pixabay/cocoparisienne
Amonity wymarły 66 mln lat temu, wraz z dinozaurami, w czasie słynnego kosmicznego armagedonu. Niektóre z nich miały 0,5 cm, ale zdarzały się też giganty o średnicy 2,5 m. Bytowały w niemal wszystkich morzach na Ziemi. Ich pozostałości możemy odnaleźć również w Polsce, m.in. w Łukowie.
  • Znamy ich liczne skamieniałości, ale wciąż np. nie wiemy, jak wyglądało ich ciało miękkie wystające ze zwykle płaskiej, spiralnej skorupy.
  • W Polsce jest kilka miejsc, w których pozyskuje się skamieniałości amonitów. Wyjątkowe są jednak okazy pochodzące z Łukowa, gdzie do lat 90. XX wieku wykopywano ił na potrzeby miejscowej cegielni. Wówczas to prywatnemu kolekcjonerowi udało się zgromadzić około 400 takich skamieniałości.
  • Amonity te są nietuzinkowe, bo zachowały się ich skorupki, a nie tylko odciski czy odlewy wewnętrzne. Poza tym nie są "rodzimego pochodzenia". Przybyły w to miejsce z północy wraz z lądolodem, który właśnie tu zakończył swój "żywot".

Prof. Marcin Machalski, paleontolog z Instytutu Paleobiologii PAN zauważa, że "pierwsze amonity pojawiły się niecałe 400 milionów lat temu w okresie dewońskim i trwały do schyłku okresu kredowego, tj. wygasły 66 milionów lat temu". - Było wtedy wielkie wymieranie, które spustoszyło Ziemię, aczkolwiek niektóre z amonitów przeżyły, ale na krótko - wyjaśnia.

Jak wyglądały?

Wydaje się, że amonity są na tyle charakterystyczne, iż nawet laik potrafi odróżnić je spośród innych skamieniałości. - Najważniejszą cechą muszli było to, że była podzielona przegrodami na komory. W ostatniej komorze tkwił właściciel tego domku, noszonego przez całe życie - mówi prof. Marcin Machalski.

- Muszla amonita pełniła dwie funkcje. Przede wszystkim ochronną, ale też funkcję pływaka - dodaje.

Najmniejsze gatunki amonitów miały od 0,5 do 1 cm, natomiast giganty osiągały średnicę co najmniej 2,5 m. Amonity wciąż jednak stanowią dla nas zagadkę. Badacze zastanawiają się nad tym, jak wyglądało ciało miękkie takiego zwierzęcia.

- Problem w tym, że nie znamy w praktyce takich kompletnych odcisków czy zmineralizowanych szczątków ciała miękkiego amonitów. Tylko na kilku znanych okazach, w skali globalnej, są jakieś nędzne pozostałości właściwie nie wiadomo czego. Niektórzy domyślają się, że gałki ocznej, a niektórzy, że innych struktur - tłumaczy prof. Marcin Machalski.

Ekspert Jedynki dodaje, iż "wygląda na to, że ciało miękkie amonitów było delikatne". - To nie była mocarna kałamarnica czy ośmiornica (…). Wydaje się, że były to takie bardziej miękkie, o zwiewnej budowie zwierzaki - słyszymy.

Źródło: Muzeum Przyrody i Techniki Starachowice

Gdzie znajdziemy je w Polsce?

Prof. Marcin Machalski przyznaje, że w Polsce amonity odnajdujemy w wielu miejscach. - Jeżeli chodzi o te najwcześniejsze, sprzed niecałych 400 milionów lat, to w Górach Świętokrzyskich. Następnym takim Eldorado dla pasjonatów amonitów jest oczywiście Jura Krakowsko-Częstochowska. Jeśli chodzi o kredę, to Lubelszczyzna - tłumaczy.

W tych wszystkich miejscach amonity zachowane są przeważnie w postaci odcisków albo ośródek. Badacze nie mają jednak skorupek, które uległy rozpuszczeniu.

- W niektórych stanowiskach, jak w Łukowie, skorupki zachowały się niezmienione (…). Tylko skorupki z zachowanym aragonitem, z którego były zbudowane za życia, mogą dostarczać bardzo ciekawych sygnałów geochemicznych, pozwalających ustalić, w jakim środowisku żyły amonity (…). Łukowskie amonity są tak zachowane, że niektóre okazy umożliwiają analizę, jak przebiegała ich droga życiowa - twierdzi prof. Marcin Machalski.

Kolekcja z Łukowa jest niestety zbiorem zamkniętym. Po zakończeniu eksploatacji iłu wyrobisko zapełniło się wodą, co uniemożliwiło badaczom poznanie reszty okazów.

W audycji również

Kim byli przodkowie Mieszka? Państwo Mieszka I pojawia się na arenie dziejów niczym deus ex machina. Kiedy po raz pierwszy wzmiankowano o nim w źródłach pisanych, było już ukształtowaną organizacją polityczną z drużynami wojowników i silnym przywództwem. Historycy od dekad próbują zrozumieć, jak do tego doszło. Wiele wskazuje, że książę piastowski miał niezwykle zaradnych przodków.

Teorii jest kilka, a jedną z najbardziej intrygujących przedstawił przed paroma laty prof. Przemysław Urbańczyk. Mówi ona o wielkomorawskim pochodzeniu elit państwa polskiego. Wielka Morawa została w 906 roku podbita przez Madziarów, a los jej przywódców nie był znany. Być może wszyscy zginęli, a może - jak sugeruje prof. Urbańczyk - niektórym z nich udało się znaleźć schronienie w... Wielkopolsce.

Gościem w tej części audycji jest Agata Stopa - absolwentka UW, entuzjastka historii średniowiecznej, od lat mieszkająca w USA - która przedstawiła zbeletryzowaną wersję tej hipotezy. W opublikowanej właśnie w Polsce książce "Ojciec Mieszka. Tajemnica rodu" próbuje zrekonstruować historię Europy pierwszej połowy X wieku, opierając się na wynikach prac archeologicznych i najnowszych ustaleniach badaczy.

Agata Stopa jest z wykształcenia psychologiem, dyrektorką szkoły polskiej w USA, prezydentem organizacji charytatywnej zajmującej się nauczaniem języka polskiego i promowaniem polskiej kultury w USA. Oprócz powieści historycznej "Ojciec Mieszka. Tajemnica rodu" napisała książkę "Świętosława, królowa wikingów", również poświęconą początkom państwa polskiego. 

POSŁUCHAJ

25:18

Amonity. Blisko 400 milionów lat historii (Jedynka/Eureka)

Czytaj także:

Tytuł audycji: Eureka

Prowadziła: Katarzyna Kobylecka

Goście: prof. Marcin Machalski (paleontolog z Instytutu Paleobiologii PAN), Agata Stopa (absolwentka UW, entuzjastka historii średniowiecznej, od lat mieszkająca w USA)

Data emisji: 17.06.2022 

Godzina emisji: 19.30

DS

Sygnały dnia
Sygnały dnia
cover
Odtwarzacz jest gotowy. Kliknij aby odtwarzać.