Źródło: Polskie Radio/YouTube
Twórcą żuawów śmierci był Franciszek Rochebrune - francuski wojskowy, charyzmatyczny dowódca powstania styczniowego i polski generał. Licząca kilkuset żołnierzy formacja wzięła udział w słynnych bitwach pod Miechowem, Chrobrzem i Grochowiskami. W wieku 20 lat Rochebrune uczestniczył w wojnie Francji w Algierii. Potem trafił do Krakowa; tam uczył języka francuskiego i założył szkołę fechtunku, która okazała się kuźnią kadry dowódczej powstania styczniowego.
Uczniowie francuskiego wojskowego stali się również pierwszymi żołnierzami w szeregach żuawów śmierci. - Nie znamy dokładnej motywacji Rochebrune'a i nie wiemy, dlaczego chciał walczyć za Polskę. Myślę, że jako żołnierz z krwi i kości, mając okazję poznać historię Polski, chciał taki oddział stworzyć - wyjaśnia Kamil Kartasiński, dr nauk humanistycznych, autor monografii "Żuawi śmierci", a także słuchacz Programu 1 Polskiego Radia, którego do napisania najpierw pracy licencjackiej o żuawach, a następnie w 2022 roku książki, zainspirowały audycje Jedynki sprzed 10 lat nadawane w cyklu "Kronika powstania styczniowego".
Czytaj także:
Formacja dla wybranych
Rochebrune był wymagającym dowódcą. Z tego powodu nie każdy mógł wstąpić w szeregi żuawów śmierci. - Dla Rochebrune'a najważniejszą kwestią było to, aby człowiek wstępujący do jego oddziału miał obycie wojskowe. Jak wspominali żuawi i inni powstańcy, aby dostać się do żuawów, trzeba było też mieć własną broń - mówi dr Kamil Kartasiński.
Gość "Eureki" zaznacza, że żuawi śmierci byli jednostką elitarną. - Było wielu powstańców, którzy nie dostali się do formacji. Są na przykład wspomnienia Józefa Kościesza Ożegalskiego, który pisze, że jego kolega chciał wstąpić do żuawów. Jeden z oficerów wziął go wówczas na strzelnicę. Niestety próba nie powiodła się i ten bohater trafił do kosynierów - opowiada rozmówca Doroty Truszczak.
Dwukrotnie formowany oddział
Pierwsze zetknięcie żuawów z polem bitwy miało miejsce pod Miechowem w lutym 1863 roku. Potyczka zakończyła się zwycięstwem Rosjan, a oddział Rochebrune'a poniósł bardzo duże straty. Francuz wrócił wówczas do Krakowa, aby po raz drugi uformować żuawów śmierci. Od tego momentu jednostka zaczęła zyskiwać sławę. Po całkowitym rozformowaniu oddziału część jego członków kontynuowała walkę powstańczą. - Stanowili oni kadrę dowódczą albo mieli pod swoją komendą własne oddziały - wyjaśnia dr Kamil Kartasiński.
Jedną z zasad żuawów śmierci była walka do samego końca. Tymczasem sam założyciel oddziału zrezygnował z dalszego dowodzenia i wyjechał. - Mogę zacytować jednego z żuawów, który napisał, że ambicja potrafi zabić najlepszego człowieka. Wydaje mi się, że podobnie było w przypadku Rochebrune'a. Był on zaledwie sierżantem w armii francuskiej, a w Polsce w niecały miesiąc został awansowany na generała. Można powiedzieć, że troszeczkę woda sodowa uderzyła mu do głowy - mówi historyk. - Oprócz takich cech jak odwaga, poświęcenie, Rochebrune miał też wady. Myślę, że przede wszystkim spragniony zaszczytów nie do końca dorósł do pełnienia wyższych stanowisk - opowiada gość "Eureki".
Tytuł audycji: Eureka
Prowadziła: Dorota Truszczak
Goście: Kamil Kartasiński (dr nauk humanistycznych, autor monografii "Żuawi śmierci")
Data emisji: 24.01.2023
Godzina emisji: 19.30
qch/kor
Żuawi śmierci - elitarna jednostka powstania styczniowego - Jedynka - polskieradio.pl